Reklama
  • Czwartek, 9 marca (13:00)

    Życie i kariera Bogusława Lindy

Reklama

Mnie aktorstwo specjalnie nie pociąga, szczerze mówiąc. Wpadłem głupio w to, bo myślałem, że to jest fajny zawód, w którym nic nie trzeba robić, wyjdziesz na plan zdjęciowy, powiesz „cześć, cześć”, dostajesz dużą kasę, a wszystkie kobiety do ciebie lgną – przyznał z rozbrajającą szczerością w jednym z wywiadów.

Mimo tego „rozczarowania” Bogusław Linda nie tylko wytrwał w zawodzie aktora, ale zagrał wiele niezapomnianych ról. Do kin wszedł właśnie ostatni film Andrzeja Wajdy „Powidoki”, w którym Linda wciela się w głównego bohatera. I choć obraz nie ma pochlebnych recenzji, to krytycy zgodnie chwalą wykreowaną przez aktora postać walczącego z komunizmem malarza Władysława Strzemińskiego. Tą rolą przypomniał o swoim wielkim talencie.

Urodzony w 1952 roku Bogusław Linda dzieciństwo spędził w Toruniu. – Z tamtych lat pamiętam smak placków ziemniaczanych z cukrem. Na mięso nikogo nie było stać – wspomina. – Miałem krzywicę klatki piersiowej z biedy. Musiałem dużo ćwiczyć. Trenowałem przez całe dzieciństwo – dodaje.

W szkole podstawowej i liceum nieustannie sprawiał kłopoty: pił, palił, wdawał się w bójki. Szybko wypracował sobie opinię uwodziciela. – Tylko dwie rzeczy widziałem w tych moich durnych gałach: w jednym oku kwiaty, a w drugim kobiety – opowiada. Aby tych drugich zdobyć jak najwięcej, po maturze złożył papiery do szkoły teatralnej. Tam notorycznie się zakochiwał.

Po ukończeniu krakowskiej PWST od razu dostał etat w Starym Teatrze. – Pracowali tam Wajda, Swinarski, Jarocki, największe nazwiska! – wspomina. Po dwóch latach zrezygnował jednak z etatu w teatrze na rzecz filmu. Rzemiosła uczył go Janusz Zaorski, obsadzała go Agnieszka Holland. Zagrał w 13 świetnych filmach, których... nikt nie widział, bo nie przepuściła ich do kin cenzura.

– Aż śmiano się, że jak ja w czymś zagram, to na pewno pójdzie na półki - żartuje aktor. Gdy skończył się komunizm, młody wówczas reżyser, Władysław Pasikowski, zaproponował mu rolę Franza w „Psach”.

Linda stał się megagwiazdą. Przez kolejne lata nie mógł narzekać na brak propozycji. Dziś przyznaje, że o wiele bardziej niż granie podoba mu się praca reżysera. – W reżyserii rzecz polega na stwarzaniu świata tak, żeby widz w niego uwierzył – tłumaczy. Na razie wyreżyserował cztery filmy, ostatni – „Jasne błękitne okna” – w 2006 roku.

RB

1980 r. GORĄCZKA W filmie Agnieszki Holland początkujący wówczas Linda zagrał anarchistę i bandytę. – Czasy były ponure i okropne. Gdy kręciliśmy sceny w plenerze, musiałem biec w kalesonach po śniegu. Na ogrzanie dostałem zimną grochówkę z kotła wojskowego – wspomina.

1981 r. PRZYPADEK W obrazie Krzysztofa Kieślowskiego aktor wcielił się w Witka Długosza. Niezwykle wiarygodnie odtworzył trzy scenariuszowe wersje życiorysu swojego bohatera. Był działaczem młodzieżowej organizacji, zaangażowanym opozycjonistą i lekarzem karierowiczem.

1991 r. KROLL Dzięki roli porucznika Arka w debiucie reżyserskim Władysława Pasikowskiego, Linda wykreował zupełnie nowy wizerunek swoich postaci. Od tamtej pory aktor jest etatowym twardzielem polskiego kina.

1992 r. PSY Kolejny obraz Władysława Pasikowskiego – „Psy” – był najbardziej kasowym filmem lat 90. Do dziś cieszy się sporym gronem fanów. Cytaty z niego, m.in. „Bo to zła kobieta była” czy „Nie chce mi się z tobą gadać”, weszły na stałe do języka potocznego. Bogusław Linda brawurowo wykreował w nim postać Franza Maurera, byłego ubeka z zasadami. – Film powstał już w tzw. nowej Polsce i mówił nie o polityce czy instytucjach, ale o ludziach, którzy zawsze są tacy sami – podkreślał aktor.

1995 r. Tato. W dramacie Macieja Ślesickiego zerwał z wizerunkiem twardziela i zagrał ojca walczącego o prawo do widywania się z kilkuletnią córką. – To było wyzwanie. Wiedziałem, że granie z dzieckiem to najtrudniejsza rzecz dla aktora. Dziecko obnaża wszystko, jest do bólu prawdziwe. A wtedy łatwo jest zobaczyć, kiedy aktor udaje – opowiada.

1999 r. PAN TADEUSZ W ekranizacji epopei narodowej Adama Mickiewicza, wyreżyserowanej przez Andrzeja Wajdę, wcielił się w postać księdza Robaka. Reżyser nie poddał się sugestiom, że błędem jest obsadzenie Franza Maurera w roli zakonnika. Po premierze filmu okazało się, że to Wajda miał rację, stawiając na talent Lindy.

2017 r. POWIDOKI To ostatni film zrealizowany przez zmarłego w październiku zeszłego roku Andrzeja Wajdę. Bogusław Linda zagrał w nim malarza, pioniera polskiej awangardy, sprzeciwiającego się socjalizmowi.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • To ona, obok takich sław jak: Meryl Streep, Isabelle Huppert i Emmy Stone, triumfowała podczas tegorocznej gali rozdania Złotych Globów. Statuetkę zdobyła za rolę w dramacie „Fences”. W przypadku... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.