Reklama
  • Środa, 8 marca (13:05)

    Wiktor Zborowski wkrótce przechodzi na emeryturę

Niedawne 66. urodziny spędził w… urzędach! Za miesiąc Wiktor Zborowski przechodzi na emeryturę i trzeba było załatwić mnóstwo formalności. Jednak wieczorem, zdmuchując świeczki na urodzinowym torcie, miał życzenie: aby ta emerytura rzeczywiście okazała się tylko formalnością! Co właściwie lubiany aktor miał na myśli?

Reklama

Mówi o sobie, że jest pesymistą i ponurakiem, ale chyba trudno się z tym zgodzić, bo często rozbraja wszystkich poczuciem humoru. Serce ma na dłoni i jest ludziom życzliwy. Muchy by nie skrzywdził, za co przyjaciele go uwielbiają i mówią, że to 196 centymetrów dobroci!

Łatwo więc wyobrazić go sobie siedzącego w fotelu w otoczeniu najbliższych, czyli żony, aktorki Marii Winiarskiej (65), i młodszej córki Zosi (29), która poszła w ślady rodziców i skończyła Akademię Teatralną. Starsza, Hania (31), wyłamała się z aktorskiego klanu, bowiem studiowała prawo.

Zakochała się w Brazylijczyku i wyjechała z kraju. Mieszka w Fortalezie nad Oceanem Atlantyckim. Aktor jest dumny, bo uczyniła go dziadkiem. Ma śliczną wnuczkę Ninę (4), a wkrótce urodzi się kolejne dziecko!

Jak na dziadka na emeryturze przystało, pan Wiktor mógłby teraz o wiele więcej czasu poświęcić na podróże, nie tylko do Brazylii, lub na swoje liczne pasje.

– Prawdziwe życie jest tam, gdzie są moje Mazury i mój mazurski dom, gdzie jest mój golf i moje związane z nim marzenia, gdzie są moje ukochane przybłąkane pieski – deklarował wiele razy pan Wiktor. Zawsze kochał sport i zamierzał zostać koszykarzem, bo predestynował go do tego wzrost. Grał nawet w reprezentacji Polski juniorów. Jednak w maturalnej klasie podczas meczu doznał kontuzji kolana. Zakończył sportową karierę, lecz nigdy nie pożegnał się ze sportem.

Tenis, golf i wędkarstwo to jego pasje, na które teraz mógłby mieć czasu pod dostatkiem. Ale czy tak będzie? – Od czasu do czasu uwielbiam mój zawód, ale częściej go nienawidzę – lubi powtarzać aktor.

Tak naprawdę jednak Longinus Podbipięta z Ogniem i mieczem swój zawód bardziej chyba kocha niż nienawidzi. I wcale nie marzy mu się żywot emeryta. Choć od czasu C.K. Dezerterów, kiedy zaczęła się jego kariera, grał w co najmniej jednym filmie rocznie, nie czuje się spełniony.

– W teatrze zagrałem wiele satysfakcjonujących ról. Ale czuję, że w filmie nie powiedziałem ostatniego słowa. Czekam na taką rolę, która dałaby mi możliwość pokazania pełnego wachlarza możliwości – wyznał.

Jest jeszcze w pełni sił i chciałby grać tak długo, jak pozwoli mu na to zdrowie. Niedawno zakończyła się ostatnia seria Rancza, gdzie wcielał się w biskupa. Teraz przegląda kilka scenariuszy, więc wkrótce pewnie znów, mimo statusu emeryta, zobaczymy go na ekranie.

MP

Zobacz również

  • Będę miał wnusię! – zdradza „Dobremu Tygodniowi” Zbigniew Buczkowski (65). I dodaje, że dziecka spodziewa się wraz z żoną jego syn Michał. Aktor będzie wprawdzie dziadkiem po raz czwarty, ale jak... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.