Reklama
  • Poniedziałek, 30 marca 2015 (13:00)

    Wiesław Gołas siedział w tej samej celi, w której jego ojciec

Od kilku lat stopniowo usuwa się w cień. Nie chce już nigdzie występować. Korzysta z uroków bycia mężem, ojcem, dziadkiem. I najchętniej ucieka we wspomnienia.

Reklama

We wstępie książki „Na Gołasa” jej autorka Agnieszka Gołas-Ners, prywatnie córka Wiesława Gołasa (84), pisze o ojcu: „Choć w głębi duszy chciałby jeszcze dużo grać, uważa, że niewiele ma już do zrobienia. Wycofuje się i zamyka w domu, marząc o tym, by znów znaleźć się w tym najukochańszym, którego już nie ma: w Kielcach na Mahometańskiej 3”.

To tam spędził najszczęśliwsze dziewięć lat dzieciństwa. – Miejsce śliczne, pełno zieleni. Do dziś większość moich snów rozgrywa się w domku przy Mahometańskiej 3 – mówi aktor.

Ojciec Wiesława był ogniomistrzem 2. Pułku Artylerii Lekkiej Legionów, ale nie był typowym ojcem wojskowym, który wychowuje dzieci twardą ręką, choć wpoił synowi poczucie obowiązku, zasady punktualności i te dotyczące porządku, jak ta, że buty zawsze muszą być dobrze wypastowane.

Gołas zapamiętał swój dom jako bardzo otwarty. – Nazywaliśmy się „czwórką hultajską”: tata, mama, moja siostra Basia i ja, zawsze weseli, żartujący, zawadiaccy. Ojciec potrafił śpiewać, grać na gitarze, harmonii, banjo i skrzypcach. Kiedy przychodzili goście, wszyscy siadaliśmy na balkonie, tata brał harmonię i śpiewał – opowiada.

Już wtedy przyszły aktor zabawiał towarzystwo m.in. demonstrując... taniec brzucha!

Zatańczył dla niej rock and rolla

Radosny czas skończył się wraz z wybuchem II wojny światowej. Dobrze pamięta ten dzień, gdy ojciec przyjechał na koniu do domu, gdyż zaczęła się mobilizacja. – Widzę wyraźnie tę scenę: tata przywiązuje konia do furtki, ściska się z mamą i Basią.

Potem wsadza mnie na tego konia i przeprowadza, trzymając go za uzdę do samego końca uliczki. Tam żegna się ze mną i mówi: „Pamiętaj, zostawiam ci matkę i siostrę” – wspomina Gołas. Ostatni raz widział ojca, gdy po klęsce wrześniowej, uciekł z niewoli i na chwilę wrócił do domu. Musiał się jednak ukrywać w lasach. Złapano go i przewieziono do obozu w Majdanku. Nigdy nie dowiedział się, jak i kiedy zginął. W tajemnicy przed matką Wiesław wstąpił do Szarych Szeregów. Nosił bibułę, meldunki i kradł Niemcom broń.

Podczas jednej z akcji, gdy miał 14 lat, został złapany i trafił do więzienia. Dostał się do tej samej celi, w której dwa lata wcześniej siedział jego ojciec. – Byłem najmłodszy, więc zostało dla mnie najgorsze miejsce: spałem z głową przy kiblu, w rogu celi. Wciąż modliłem się, żeby jeszcze raz wrócić na Mahometańską i spojrzeć na nasz dom. Potem mogłem już wracać do więzienia – przyznaje. Niemcy wypuścili go pod koniec wojny, gdy uciekali z miasta.

Gdy dotarł wreszcie na Mahometańską, zaczęło się bombardowanie. Ale dla niego liczyło się już tylko to, że jest w domu. – Jakiś czas temu odwiedziłem Kielce i smutno mi się zrobiło, bo nie było już naszej ślepej uliczki. Aktorski los rzucił go bowiem do Warszawy. Stamtąd pochodziła też jego pierwsza żona Elżbieta Szczepańska. Ale poznali się w Zakopanem, w Murowanej Piwnicy.

Choć przyszła z innym mężczyzną, lokal opuściła w towarzystwie Wiesława i jego kolegi. Sprawił to jego czar, poczucie humoru. – Miał na nogach żółte półbuty, a mankiety zwykłych spodni schował w wywiniętych ciepłych skarpetkach. Zaczęliśmy tańczyć rock and rolla. Byłam oszołomiona wrażeniami – opowiada. Po powrocie do Warszawy znów się spotkali, a gdy przyszła zobaczyć go w przedstawieniu „Szwejk” w Teatrze Dramatycznym, zaskoczył ją i kolegów na scenie, tańcząc w finale rock and rolla.

– Jako adresatka żartu czułam się wyróżniona, a jego przesłanie: „Czy pamiętasz tę noc w Zakopanem”, sprawiło mi przyjemność – mówi.

Wiesiek, możesz się wycofać

Ślub brali przy ulicy Chełmskiej. Ona w pomalowanych przez siebie na biało szpilkach, on w jedynym garniturze. Gdy szli do ołtarza, biegł przy nich kolega powtarzając: „Wiesiek, jeszcze możesz się wycofać”. Przedtem odwiedzili oczywiście domek przy Mahometańskiej.

Mama Wiesława przyjęła ją bardzo serdecznie. Tylko jednej osobie nie przypadła do gustu, przyjacielowi i mentorowi Gołasa – profesorowi Bardiniemu. – Miał rację oceniając mnie sceptycznie – stwierdza z perspektywy czasu Elżbieta. Przez 15 lat byli szczęśliwym małżeństwem, urodziła im się córka Agnieszka, ale gdy aktor stał się sławny i coraz mniej czasu spędzał z rodziną, małżonkowie oddalili się od siebie.

Drugą żonę Marię poznał przez przypadek. Przechodząc obok jednego z zakładów fotograficznych, ujrzał swoje zdjęcie. – Wszedłem i już z niego nie wyszedłem – śmieje się. Autorką fotografii była pracująca tam kobieta. – Chciałem z nią chwilę porozmawiać, ale gdy ją zobaczyłem, najzwyczajniej w świecie zakochałem się w niej jak sztubak – opowiada. Są małżeństwem od czterdziestu lat.

– Jestem wielkim szczęściarzem, bo spotkałem Marysię, kobietę, która nie dość, że mnie kocha, to w dodatku jest moim najlepszym przyjacielem. To rzadkie połączenie. Miłość i przyjaźń tylko czasem idą w parze – wyznaje.

Jeszcze kilka lat temu widywani byli razem na jubileuszach przyjaciół, teraz Wiesław woli spędzać czas w domu. – Nie lubię jeździć, wszystko już zobaczyłem i przeżyłem.

Męczy mnie szum, ruch, hałas. Nawet ćwiczę się w zasypianiu bez dźwięku, bez mojego radyjka – wyznał córce. – Cisza. Teraz jest u mnie czas na ciszę.

Siostra go pilnowała

– Basia zawsze była blisko mnie, nawet bardziej opiekuńcza od mamy – opowiada Wiesław pytany o starszą o 5 lat siostrę. – Kiedy byłem mały i ktoś silniejszy mi wlał, broniła mnie. Wychodziła przed dom, podpierała się pod boki i wykłócała się o mnie – mówi.

Wciąż pamięta, jak została złapana przez Niemców i groziło jej wywiezienie do obozu. Rodzice próbowali ją uratować, a on żarliwie się modlił. Udało się! Po wojnie rodzina nie miała za dużo pieniędzy. Matki nie stać było na to, by oboje z siostrą studiowali. Basia przerwała więc studia z biologii na Uniwersytecie Jagiellońskim i poszła do pracy, aby on mógł się uczyć.

– Byłem leniem, a Baśka świetną, sumienną uczennicą. I dla mnie, lenia, rzuciła studia – zdradza Gołas. Gdy ostatnie lata, chora na serce, leżała pod respiratorem, bardzo ją wspierał.

Na żywo 43

Na żywo
Więcej na temat:ojciec | Nie | Basia | Agnieszka | Zakopane

Zobacz również

  • Oboje pochodzą z rodzin wielodzietnych. Dlatego, kiedy dwa lata temu wzięli ślub, szybko stało się jasne, że powiększenie rodziny to kwestia czasu. I w styczniu żona Tomasza Schuchardta (31) –... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.