Reklama
  • Środa, 19 kwietnia (11:05)

    Tadeusz Pluciński. Nie wiem, kiedy wrócę do domu

Aktor przebywa w nowoczesnym ośrodku medycznym pod Warszawą

Tadeusz Pluciński (90) od zeszłego roku nie może uporać się ze skutkami pechowego wypadku. Aktor trafił do kolejnego szpitala, który opuszcza jedynie z ważnych powodów. – Jestem w zamkniętym ośrodku rehabilitacyjnym – przyznaje w rozmowie z nami.

Do dziewięćdziesiątych urodzin, które obchodził 25 września, pan Tadeusz był w dobrej formie, pełen humoru, nie narzekał na zdrowie. Jednak kilka tygodni przed okrągłym jubileuszem przewrócił się na ulicy. Na szczęście uczynny przechodzień pomógł mu podnieść się, pozbierać bagaże i dojść do samochodu. Z piekielnym bólem, jak opowiada aktor, udało mu się jeszcze dojechać autem do domu.

Dostał przepustkę na 90. urodziny

Reklama

Pan Tadeusz natychmiast udał się do lekarza. Diagnoza niestety była smutna, złamanie lewej nogi w kolanie. – A profesorowie mówili mi: „Rób co chcesz, łam sobie co chcesz, ale nie kolano”. Prawdopodobnie to trudny staw, czego i ja teraz doświadczam – opowiadał w zeszłym roku aktor. Po postawieniu diagnozy, udzieleniu pomocy przez lekarzy, pan Tadeusz trafił do jednego z warszawskich ośrodków, gdzie trzy razy dziennie miał rehabilitację. W 90. urodziny na szczęście lekarze wydali zgodę, by na jedno popołudnie aktor opuścił placówkę i zjadł uroczysty obiad z bliskimi, którzy z tej okazji przybyli nawet z zagranicy.

Zapytany wtedy, jaki prezent zażyczyłby sobie na urodziny, bez namysłu wyznał, że chciałby wyjść, nie tylko ze szpitala do domu, ale z całej opresji, bez większego uszczerbku na zdrowiu. Ponowne spotkanie z rodziną odbyło się na święta, ale później pan Tadeusz znów musiał wrócić do szpitala. Od niedawna aktor przebywa w nowej placówce położonej nieopodal Warszawy. Niektórzy mówią, że to najnowocześniejszy tego typu ośrodek w Polsce posiadający pokoje jedno i dwuosobowe, położony niedaleko parku krajobrazowego. Mimo że noga wciąż boli, pan Tadeusz nie poddaje się, stara się mało leżeć. – Chodzę i czekam, aż przestanie mi dokuczać. Mam rehabilitacje, jestem pod stałą opieką medyczną. Może dźwignę się, zawsze trzeba wierzyć, że będzie lepiej – mówi nam aktor i dodaje: – Mam nadzieję, że wyjdę, a nie wyniosą mnie. Na szczęście, Tadeusza Plucińskiego w chorobie wspierają nie tylko medycy i koledzy aktorzy, ale także bliscy, m. in. dwaj synowie Piotr i Paweł.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Jesienna Dziewczyna śpiewająca w Kabarecie Starszych Panów nostalgiczne piosenki o miłości. Lubieżna Lucy Zuckerowa z Ziemi obiecanej Andrzeja Wajdy. Dewotka, która nawet na łożu śmierci klęła jak... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.