Reklama
  • Piątek, 27 stycznia 2017 (14:00)

    Stanisław Brejdygant. Bożyszcze wartościowych kobiet

Aktor, reżyser i pisarz skończył właśnie 80 lat i... wciąż jeździ na nartach po najtrudniejszych trasach.

Należy do szczęśliwców, którzy wygrywają walkę z czasem. Aż trudno uwierzyć, że Stanisław Brejdygant skończył 80 lat.

– Jubileusz jest bardzo okrągły, powiedziałbym, że „późny”. Cóż, wielu mych przyjaciół, rówieśników, od dość dawna spaceruje już „po zielonych pastwiskach”, w zaświatach. Mnie tymczasem jeszcze w ubiegłym sezonie udało się jeździć na nartach po czarnych (tych najtrudniejszych – przyp. red.) trasach! – żartuje aktor.

Reklama

– Ale przecież nie łudźmy się. Czas jest nieubłagany i dni każdego z nas są policzone. Jedna pewna rzecz w naszym życiu, to to, że ma ono swój kres – dodaje.

Urodził się i wychowywał w Warszawie. O domu rodzinnym mówi: – To była matka. Kochająca nas i walcząca do upadłego o nasze, moje i starszej siostry, przeżycie. Ojciec, oficer, lekarz, był gdzieś „na wojnie” (okazało się, że w Pierwszym Korpusie Polskim w Szkocji). Zatem wojna, okupacja w Warszawie – wspomina.

Pamięć dziecka pozostaje niezatarta. Pan Stanisław wspomina dziś kochającą matkę, ale ma też w pamięci obrazki „niby” normalnego życia z czymś trudnym dziś do wyobrażenia: łapankami i ulicznymi egzekucjami.

– Pamiętam pogodne wiosenne dni Wielkanocy 1943 r. i potężny słup dymu wznoszący się w niebo pośrodku miasta – przywołuje obraz płonącego warszawskiego getta. – Ponad rok później zobaczyłem hekatombę „naszego” Powstania, w którym moja piętnastoletnia siostra, jako łączniczka, brnęła wielokrotnie cuchnącymi kanałami.

Ona, kilkanaście lat później, już mieszkając w Londynie, świadczyła o wielkiej prawdzie filmu Andrzeja Wajdy, pt. „Kanał” – dodaje.

Szuka i zawsze będzie szukał

Stanisław Brejdygant studiował polonistykę na UW, aktorstwo w warszawskiej PWST i reżyserię w łódzkiej „Filmówce”. Jako aktor debiutował rolą Hamleta. A w dorobku ma takie role jak: Ryszard III, książę Myszkin, Raskolnikow, Piłat, Stalin i wiele, wiele innych. Starsi widzowie na zawsze zachowali w pamięci jego głos w serialu „Ja, Klaudiusz”.

Zagrał też w kilkunastu filmach i serialach telewizyjnych – ostatnio szczególnie zapamiętaną rolę profesora muzyki w „Dziewczynach ze Lwowa”. Wyreżyserował kilkadziesiąt przedstawień teatralnych i telewizyjnych, pięć oper, a także filmy, wielkie widowiska plenerowe, słuchowiska radiowe.

Jest autorem kilku tomów prozy (m.in. „Być Bogiem”, „Powiedz Im”, „Maligna”, „Świt o zmierzchu”) i kilkunastu dramatów, granych, i bywa, że nagradzanych, na międzynarodowych konkursach, jak np. „Stacja XII” w Rzymie, w 2000 roku. Jest też cenionym pedagogiem. Ma wychowanków w kraju i za oceanem, gdzie uczył aktorstwa, reżyserii i dramatopisarstwa na kilku znakomitych uczelniach.

Zbigniew Zapasiewicz o panu Stanisławie powiedział kiedyś: „On szuka i zawsze będzie szukał. Jest skazany na wielość. Taki jego los”. Jednak sam aktor ocenia swoje dokonania z dystansem.

– Zazdroszczę tym, którzy mogą z przekonaniem powiedzieć o tej porze życia, że mają je za sobą, spełnione. Ja tego o sobie nie powiem. Mogłem – i tu pytanie, czy okoliczności na to nie pozwoliły, czy za mało było we mnie woli i determinacji – i powinienem dokonać więcej – wyznaje.

Po chwili dodaje: – Ale nie widzę powodu do narzekań. Czegoś tam jednak udało mi się dokonać. I kto wie, może coś nawet po mnie zostanie. Oby została dobra pamięć.

Odnalazł swoją drugą połówkę

Agnieszka Osiecka w książce pt. „Na początku był pozytyw” pod zdjęciem pana Stanisława napisała: „Oto sam Stanisław Brejdygant, niegdysiejszy Hamlet, poeta i bożyszcze wartościowych kobiet”.

To wszystko prawda! Artysta był czterokrotnie żonaty. Pierwszą jego żoną była malarka i scenograf Zofia Wierchowicz. Drugą – aktorka i solistka Operetki Warszawskiej, Nela Obarska. Trzecią – historyk sztuki Barbara Janicka. Jego czwarta żona, Rita, jest lekarką.

Z pochodzenia Chinka, ma też rosyjskie korzenie. Urodziła się i wychowała w Mongolii. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Łodzi. Poznali się u znajomych. Zadziałała chemia. – Zaistnienie jej w moim życiu traktuję jako wielki dar – mówi pan Stanisław.

– Z Ritą każda chwila jest dobra, jesteśmy połówkami, które się spotkały. Wybaczamy sobie nawzajem błędy, jesteśmy dla siebie cierpliwi, śmiejemy się z tych samych dowcipów. W ogóle dużo się śmiejemy. Jak ludzie szczęśliwi – opowiada.

– Z mężem bardzo kochamy się i darzymy dużym szacunkiem. Brzmi banalnie, ale to ważne – podkreśla pani Rita.

Jest dumny ze swoich synów

Pan Stanisław jest ojcem dwóch synów: Igora, który jest pisarzem, scenarzystą i reżyserem oraz Krzysztofa (Zalewski-Brejdygant), muzyka, kompozytora i wokalisty.

– Dumny jestem z moich chłopaków. Od kilku lat mam ich trzech, bo dołączył do nich Miagmar, syn Rity – mówi. Życzenia? – Przede wszystkim zdrowia. Obym do ostatniej chwili mógł być aktywny i twórczy – podsumowuje jubilat.

MJ

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Kiedy przegrała proces z Maciejem Ślesickim, producentem „Szpilek na Giewoncie”, jej zawodowa przyszłość nie wyglądała najlepiej. Przypomnijmy. Po nakręceniu 3. sezonu Magdalena Schejbal w... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.