Reklama
  • Środa, 3 lutego (15:05)

    S jak: STS. Alfabet polskiego kabaretu

Przez tę formację przewinęło się ponad 200 osób! Wśród nich najbardziej znani polscy artyści.

Ich skecze, swoją odwagą i szczerością, elektryzowały publiczność. Obnażając absurdy władzy, wyśmiewając konformizm czy drwiąc z narodowych kompleksów, szybko stali się znaczącym głosem swojego pokolenia, doskonale łącząc polityczną satyrę z liryką. Jednocześnie przetarli szlaki wielu zbuntowanym talentom.

Reklama

„Jesteśmy politycznym teatrem chwili. Jesteśmy teatralną gazetą polityczną. Możemy i o kukurydzy, jeśli będzie trzeba i jeśli uznamy to za słuszne”. To twórcze credo artyści Studenckiego Teatru Satyryków sformułowali w swoim programie „Czarna przegrywa, czerwona wygrywa”.

Był rok 1956. Dwa lata wcześniej kilku studentów Uniwersytetu Warszawskiego odpowiedziało na apel zawodowego Teatru Satyryków, który ogłosił, że pod swoje skrzydła weźmie amatorski zespół teatralny. Pierwsza próba odbyła się 13 marca 1954 roku i tę datę uważa się za oficjalny początek istnienia niepokornej, kabaretowej grupy. „Nie zawracaliśmy sobie głowy tezami programowymi. Kochaliśmy naszą ojczyznę, w PRL-owskim wydaniu również. Jej wady i skazy doprowadzały nas do satyrycznej białej gorączki. Byliśmy przekonani, że czyste ręce i szczere intencje są odpowiednimi narzędziami pracy” – tłumaczył po latach współzałożyciel STS-u Ziemowit Fedecki.

Pierwsze występy miały miejsce w Domu Kultury Elektryk na Powiślu. Ostatecznie grupa trafiła do Pałacyku Zuga przy ulicy Świerczewskiego 76 B (dziś Al. Solidarności). Od razu stając się ulubieńcami publiczności, bo fama otaczająca artystów głosiła, że, aby dowiedzieć się, co dzieje się w kraju, trzeba zobaczyć ich w akcji. Pierwszy program „To idzie młodość” był żartobliwym cytatem z piosenki wykorzystanej w filmie „Przygoda na Mariensztacie” i zapowiadał własne pomysły na uzdrowienie socjalizmu.

W kolejnym, „Prostaczkowie”, pojawił się m.in. monolog „Konferansjer”, będący parodią wykładu marksizmu, a w prowokacyjnej scence „Agitatorzy” ośmieszono wyjazdy partyjnych działaczy w teren, mające na celu polityczne uświadamianie młodzieży. Jak na owe czasy było to odważne.

Plucie sekretarza Gomułki

Każdy z programów STS-u, które sami twórcy nazywali „rewiami”, musiał przejść weryfikację cenzury. Często wzywano ich na dywanik, by zmienili lub wyrzucili część tekstów. Zdarzyło się im zagrać spektakl szkoleniowy dla cenzorów: „No i mieliśmy pełną salę cenzorów, którzy, zamiast reagować jak normalna publiczność, siedzieli sztywno, każdy z olbrzymim notesem, i skrzętnie nanosili swoje uwagi – mieli klasówkę na stopnie! Potem musieli referować, co by zdjęli” – zapamiętał aktor Ryszard Pracz.

Nie zawsze urzędnicy byli tak wyrozumiali. Krzysztof Janczak, który związał się z STS-em w 1972 roku, kiedy nastąpiło połączenie grupy z Teatrem Rozmaitości, tak wspomina spektakl „Tętno”, zdjęty przez cenzurę: „Grałem w nim Władysława Gomułkę. Ku uciesze całej widowni wygłaszałem improwizowane przemówienia. Najtrudniej było mi nauczyć się pluć w trakcie przemówienia, co było charakterystyczne dla I sekretarza PZPR.

Dla zmylenia cenzury zmienialiśmy tytuły spektaklu. Raz było «Tętno», innym razem «Na dziś». Nic to nie dało”. Ostatni spektakl STS-u „Solo na perkusji” Stanisława Tyma (wystawiane 325 razy!) odbył się 14 marca 1975 roku. Przez wszystkie lata przewinęło się przez STS 215 osób, w tym Elżbieta Czyżewska, Krystyna Sienkiewicz, Zofia Merle, Barbara Rylska, Sława Przybylska, Krzysztof Kowalewski i Olga Lipińska. Na gościnnych występach nie zabrakło też Wojciecha Siemiona, Bronisława Pawlika, Andrzeja Łapickiego, Kaliny Jędrusik, Aliny Janowskiej i Zbigniewa Zapasiewicza.

Teksty napisało 89 osób, muzykę skomponowało 48 artystów, dano 55 premier i 3200 przedstawień. „Byliśmy czyści jak dzieci i śmieszni jak anioły” – napisała o STS-ie Agnieszka Osiecka. Debiutowała w nim jako autorka tekstów, pisząc aż 166 utworów, o siedemnaście mniej niż polonista Andrzej Jarecki. Późniejsze, zaledwie półroczne, małżeństwo z Wojciechem Frykowskim to być może efekt zawiedzionej miłości do współtwórcy STS-u, z którym przez jakiś czas była związana.

„Gdyby nie on, nie napisałabym «Okularników»” – wspominała po latach. Piosenka w wykonaniu Sławy Przybylskiej otrzymała I nagrodę na I Festiwalu w Opolu w 1963 roku w kategorii piosenki kabaretowej. „Okularnicy” to również nazwa fundacji upamiętniającej dorobek poetki, założona przez jej córkę Agatę Passent. Osiecka powtarzała też, że najlepszą uczelnią nie były studia dziennikarskie i reżyserskie, ale praktyka pisania, jaką przeszła w STS.

Maszyna do pisania po Marku

Sześć lat wcześniej, w 1957 roku, poetka zaręczyła się z Markiem Hłasko. Para zbliżyła się do siebie na balu maskowym w warszawskim liceum im. Stefana Batorego, a niedługo potem pisarz w obecności jednej i drugiej mamy (ojciec Osieckiej był przeciwny związkowi) oświadczył się. Do ślubu jednak nie doszło, gdyż po wyjeździe na Zachód Hłasko nie mógł wrócić do Polski. Zabiegi 21-letniej studentki o pozwolenie na jego powrót u ówczesnych władz nic nie dały.

Jedyną pamiątką, jaka po nim pozostała, to maszyna do pisania, którą do śmierci miała u siebie na biurku. „Chłopak, na którym mi zależało, nie posiadał samochodu, ale dzień i noc towarzyszyło mu marzenie o zielonkawym amerykańskim jeepie z demobilu, na którym przemierzałby miasta i wsie, czyniąc dobre uczynki. Do dziś na widok podobnego wozu, lub choćby wojskowego gazika, żywiej mi bije serce” – napisała w książce „Szpetni czterdziestoletni”.

AK

Poeta i alkohol

Stanisław Tym opowiadał, że STS powstał dzięki Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu. Kiedy poeta zaczął spędzać wakacje na Mazurach, młodzi warszawscy studeci przyjeżdżali do niego, żeby porozmawiać i... napić się wódki. Zainspirowani poetyckim światem mistrza, po jego śmierci powołali do życia teatr, który nazwali studenckim, choć sami przestali być już studentami.

Życie na gorąco
Więcej na temat:STS | alfabet | Alfabet | Barbara Rylska | Zofia Merle | Nie

Zobacz również

  • Odkąd zamieszkała w stolicy, Beata Kozidrak (56) prowadzi ożywione życie towarzyskie. – Odnowiła dawne przyjaźnie, nawiązała nowe, chętnie gości znajomych w swoim podwarszawskim domu. Zdarzyło... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.