Reklama
  • Poniedziałek, 20 marca (08:05)

    Piotr Żyła. Paprykowy chłopak na medal!

Właśnie skończył 30 lat i jest na najlepszej drodze, żeby stać się jednym z najlepszych skoczków w naszej historii tego sportu.

Miał Adam Małysz bułkę z bananem, które to pomagały mu odnosić sukcesy. Ma i swój sportowy sekret Piotr Żyła. To marynowana papryka, której podobno zjada słoik dziennie. Dzięki temu ma siłę wygrywać.

Reklama

Kibice Piotra Żyłę kochają. Dziennikarze uwielbiają z nim przeprowadzać wywiady, bo zawsze zabłyśnie jakąś wyjątkową tezą lub śmiesznym zdaniem. Tak jak ostatnio, gdy stwierdził, że za jego sukcesami stoi… marynowana papryka!

Trener postawił mu warunek

Pierwsze kroki w narciarstwie stawiał w ukochanej Wiśle. Wieść niesie, że skakał z dachu stodoły swoich rodziców! Jednak chociaż Wisła to też rodzinne miasto jego wielkiego sportowego idola Adama Małysza (39), to w młodości nie do końca było pewne, że właśnie skoki będą sportową pasją pana Piotra. Jego znajomi wspominają, że mógł też zostać biegaczem, bo świetnie biega na nartach.

Ale jego sportowa kariera mogła również potoczyć się w zupełnie innym kierunku. Jako dziecko wykazywał bowiem znakomite zdolności do gry w piłkę nożną. – Przede wszystkim od początku pokazywał ogromny talent do ciężkiej pracy – mówił niedawno trener Jan Szturc z klubu KS Wisła Ustronianka, który odkrył i oszlifował talent Piotra Żyły.

A był to talent wyjątkowy, bo trener wspomina, że np. w porównaniu do Adama Małysza, pierwsze skoki małego Piotrka na skoczni były bardzo udane. Adaś Małysz po skokach upadał. Piotr Żyła od początku potrafił „je ustać”. Dziś należy do najlepszych skoczków na świecie. A drugie miejsce w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni, tuż za Kamilem Stochem (29), jest tylko potwierdzeniem jego klasy. Ale nie zawsze tak było!

Jeszcze w ubiegłym sezonie Piotr Żyła miał ogromne kłopoty z utrzymaniem formy i dobrymi występami

Brakowało sukcesów. A to powodowało frustrację. Z jego twarzy zniknął uśmiech. Nie było też powodów do zabawnych wypowiedzi dla prasy. Wszystko zmieniło się wraz ze zmianą trenera reprezentacji Polski. Gdy został nim Stefan Horngacher (47), trener, który miał na niego ogromny wpływ, bo uczył go, gdy startował w kadrze juniorskiej. Austriak dał szansę Żyle, ale postawił też warunek. Pan Piotr musiał zmienić swoją charakterystyczną pozycję zwaną „garbik i fajeczka” (mocno się pochylał, by potem wyprostować). Według niego, ta pozycja pomagała mu. Trenerzy byli jednak innego zdania.

Horngacher postawił sprawę jasno. Koniec z eksperymentami na skoczni. Ultimatum Horngachera poskutkowało. Dzisiaj Piotr Żyła skacze już normalnie i znowu odnosi sukcesy.

– Piotrek jest teraz takim człowiekiem, którego uczę się na nowo. Mam po prostu nowego męża. Stefan jest wymarzonym trenerem dla Piotrka. On obudził w nim wszystko, co najlepsze – powiedziała niedawno Justyna Żyła, żona Piotra.

Tylko dzieci ważniejsze od skoków

Rodzina od zawsze jest dla Piotra Żyły niezwykle ważna. Ożenił się bardzo młodo. Ślub z Justyną Lazar odbył się bowiem w 2006 roku. Co ciekawe, tym samym pan Piotr stał się członkiem rodziny… Adama Małysza! Jego żona jest bowiem kuzynką pana Adama.

Oboje są szczęśliwymi rodzicami córki Karoliny oraz syna Kuby. Dzieci dla pana Piotra to najważniejsze osoby na świecie. Pani Justyna szczerze przyznaje, że tak naprawdę, to właśnie tylko syn i córka są w stanie rywalizować z pasją jej męża, ze skokami.

MJ

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.