Reklama
  • Wtorek, 7 lipca 2015 (13:05)

    Piotr Zelt: Od randek wolałem sport

Konkretnie windsurfing. „Dziewczynom nudziło się czekać na mnie na brzegu”, śmieje się aktor. Na serio zakochał się dopiero na drugim roku studiów.

Reklama

Urodziłem się w Łodzi, w szpitalu oddalonym dosłownie o 200 metrów od domu dziadków, u których wtedy mieszkali moi rodzice”, opowiada Piotr.

Kiedy miał kilka miesięcy, jego mama i tata postanowili pójść na swoje i przeprowadzili się wraz z synkiem do bloku na ulicy Brzeźnej. Niestety, państwo Zeltowie rozstali się, kiedy Piotr miał osiem lat. Jednak, jak podkreśla aktor, zgodnie dzielili się opieką nad jedynakiem.

Jego dzieciństwo było barwne, ale też pełne obowiązków. „Mama miała znaną w Łodzi kwiaciarnię. Wśród kwiatów spędzałem więc bardzo dużo czasu. Kiedy podrosłem, pomagałem zaopatrywać sklep.

Najgorsze było ranne wstawanie – już o piątej rano jechaliśmy trabantem do hurtowni po kwiaty! To była ciężka fizyczna praca”, mówi Piotr.

Tata był inżynierem – budował fabryki włókiennicze za granicą, m.in. w Iranie, Egipcie i Tanzanii. „Jeździłem do niego na wakacje. To było dla mnie niezwykle ekscytujące przeżycie. W czasach komuny niewiele osób mogło sobie pozwolić na wyjazd np. do Egiptu, gdzie spędziłem aż dwa miesiące. Później, już jako piętnastolatek, byłem u ojca w Tanzanii. Zadbał, abym zobaczył jak najwięcej”, wspomina aktor.

Nawet najbardziej egzotyczne wyjazdy nie mogły jednak równać się z męskimi wyprawami syna i ojca na Kaszuby. To podczas tych wyjazdów Piotr nauczył się pływać na desce. Pasję kontynuuje do dzisiaj.

„Pierwszą deskę dostałem od babci, byłem wtedy najszczęśliwszym chłopakiem w Łodzi. Pływanie wygrywało nawet z dziewczynami, którym szybko nudziło się czekać na mnie na brzegu”, śmieje się. Do windsurfingu wkrótce doszło też narciarstwo. Sport był bardzo ważny w życiu Zelta.

Jednak w liceum ważniejsze stało się aktorstwo. Piotr wygrał wtedy kilka konkursów recytatorskich i po maturze postanowił zdawać do łódzkiej filmówki. Studiował m.in. z Piotrem Szwedesem i Aleksandrą Justą, a fuksowała go Małgorzata Foremniak. Na drugim roku zakochał się o rok starszej koleżance ze studiów – Ewie Gawryluk. Po skończeniu szkoły przeprowadzili się do Warszawy.

„Byliśmy razem siedem lat. Mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach, później w pierwszym własnym na Pradze Północ. Bywało, że w lodówce mieliśmy tylko serek topiony”, wspomina.

Sytuacja poprawiła się, gdy Piotr dostał rolę w serialu „13 posterunek”. Jako policjant Arnie zdobył olbrzymią popularność. Niestety, związek z Ewą nie przetrwał. Później Zelt ożenił się z Ewą Bujnowicz, choreografką. W 2012 roku para się rozwiodła, ale dziś Piotr ma dobre relacje z eksżoną. Wychowują razem 8-letnią Nadię.

Show
Więcej na temat:Piotr Zelt | piotr | sport | Mama | Mama | Mama | mama | Tata

Zobacz również

  • Mówi po włosku, uwielbia odwiedzać słoneczną Italię i gra tam w filmach. Włosi zaś doceniają jego talent. Niedawno Piotr Adamczyk (44) odebrał na Kapitolu w Rzymie nagrodę dla Osobowości Roku... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.