Reklama
  • Czwartek, 9 marca (13:00)

    Michalina Olszańska. Na podbój świata

Ma zaledwie 24 lata, a już zdążyła zagrać w ponad 20 filmach. Pracuje też za granicą. Kalendarz ma wypełniony do 2019 roku, nie ma mowy o nudzie.

To niesprawiedliwe, że można być tak utalentowaną, mądrą i piękną na dodatek! Oczywiście z tą niesprawiedliwością to żart. Prawdą natomiast jest, że Michalina Olszańska jest wszechstronnie uzdolniona. Ale też niezwykle konsekwentna, pracowita i systematyczna.

W wieku 7 lat rozpoczęła naukę gry na skrzypcach. Miała 17 lat, gdy wydała debiutancką powieść „Dziecko Gwiazd Atlantyda”, 2 lata później kolejną „Zaklęta”. Pisała też teksty piosenek i muzykę do nich. Trenowała jeździectwo (pod okiem ojca), dla równowagi malowała.

Miała 20 lat. Była za stara!

Reklama

Po maturze stanęła przed dylematem: akademia muzyczna – ma za sobą 12 lat szkoły muzycznej – czy teatralna? Dostała się i tu, i tu. – W końcu uznałam, że przede wszystkich chcę być aktorką. Moi rodzice są aktorami, mama do tego muzykiem, i sztuka w naszym domu była odwieczną lokatorką.

Literatura, muzyka, filmy, malarstwo... Tym nasiąkałam. Więc chyba nie miałam innej drogi, choć mama zawsze chciała, żebym została lekarzem albo prawnikiem – mówiła. Popularność przyniosła jej rola piosenkarki Tiny w „Barwach szczęścia”, ale naprawdę głośno zrobiło się o pięknej Michalinie, gdy zagrała Złotą w „Córkach dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej. Rola wymagała poświęceń.

– O castingu dowiedziałam się przez przypadek. Już na początku powiedziano mi, że jestem za stara. Miałam wtedy 20 lat, a w pierwotnym zamyśle to 11-12-letnie dziewczynki miały wcielać się w syreny. Uparłam się i weszłam na casting. Później nastał rok ciszy. Koncepcja filmu uległa zmianie i zaproszono mnie na kolejne przesłuchania – wspominała.

Rola syreny bez wątpienia była przełomem w jej karierze. Choć w filmie przez większość czasu jest rozebrana, nie miała z tym problemów. – Oswoiłam się z wykorzystaniem nagości jako narzędzia aktorskiego.

Jacek Bromski, u którego zagrała w „Anatomii zła” mówił: – Była niesamowita, szczera, naturalna. Nie przejmowała się swoją nagością. Leżała i spokojnie czekała na kolejne ujęcia. Jest niesamowicie utalentowana. Wróżę jej wielką karierę. W 2015 roku, kiedy oba filmy wchodziły na ekrany, Michalina miała jeszcze premiery trzech kolejnych. I zagrała w megaprodukcji o ostatnim carze Rosji, Mikołaju II. Zdjęcie realizowano głównie w Sankt Petersburgu. Jak wspominała, na planie obowiązywał rygor.

Czy była zmęczona? Chyba nie, bo gdy miała przerwę między kolejnymi zdjęciami, zapisała się na kurs jubilerski. – Na gwiazdkę obdarowałam wszystkie kobiety w mojej rodzinie srebrnymi wisiorkami – mówiła. Dziś możemy ją oglądać w filmie „Ja, Olga Hepnarova”. Jest jego najjaśniejszą gwiazdą.

Dzika i krucha zarazem

Na plan znów trafiła z castingu. – Znaleźliśmy Michalinę w ostatniej chwili. Kiedy ją zobaczyliśmy, od razu wiedzieliśmy, że zagra Olgę. Szukaliśmy dziewczyny dzikiej i kruchej zarazem – mówi reżyser Tomás Weinreb.

AA

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Mówi po włosku, uwielbia odwiedzać słoneczną Italię i gra tam w filmach. Włosi zaś doceniają jego talent. Niedawno Piotr Adamczyk (44) odebrał na Kapitolu w Rzymie nagrodę dla Osobowości Roku... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.