Reklama
  • Środa, 8 marca (15:00)

    Mariusz Dmochowski. Po śmierci żony nie chciał już żyć

Podobał się kobietom i lubił widzieć w ich oczach uznanie. Ale tylko jedna z nich zagościła w jego sercu na stałe. Odszedł cztery miesiące po niej.

Reklama

Grać właśnie teraz! Tego mi trzeba! To pozwoli mi przezwyciężyć pustkę i rozpacz – tymi słowami Mariusz Dmochowski (†61) dziękował reżyserowi Januszowi Majewskiemu za to, że po śmierci jego żony Aleksandry obsadził go w filmie „Do widzenia, wczoraj”. Prosto z jego planu trafił do szpitala. W tym roku minie 25 lat od jego śmierci...

Rozwiódł się dla niej błyskawicznie

Jako dziecko Mariusz wcale nie marzył, aby zostać aktorem. – Otrzymałem staranne wykształcenie muzyczne. Zacząłem studiować w konserwatorium wokalistykę. Ale zrezygnowałem z tego. Byłem skłonny do przeziębień, angin, dużo paliłem – wspominał po latach.

Gdyby nie wybrał studiów na Wydziale Aktorskim PWST w Warszawie, pewnie nigdy nie spotkałby ukochanej żony. Jednak pewnego wiosennego dnia, w czasie pierwszego roku nauki, zauważył wchodzącą do dziekanatu uczelni śliczną, zgrabną, platynową blondynkę Aleksandrę Krawczyk.

Przyszła studentka od pierwszego wejrzenia zachwyciła go swą urodą. Mariusz miał już jednak wtedy narzeczoną. A w październiku, kiedy Ola zaczęła naukę na PWST, był już żonaty. Ale kiedy zaczęli się widywać codziennie na korytarzach uczelni, wypadki przybrały gwałtowny obrót, a wielkiego uczucia, które wybuchło między nimi, nic już nie mogło powstrzymać.

Mariusz wziął błyskawiczny rozwód, poprosił Aleksandrę o rękę i został przez nią przyjęty. Dmochowscy byli jak ogień i woda. Ona spontaniczna, kochała ludzi, ruch, działanie. Zachwycała ciepłem i radością. On introwertyk, który choć nie gardził towarzystwem, najlepiej czuł się sam.

– Nigdy się ze sobą nie nudziliśmy. Akceptowałam Mariusza takim, jaki był. Pracowaliśmy, spotykaliśmy się dopiero wieczorem. Mieliśmy wspólne pasje i poglądy na życie – mówiła Aleksandra w wywiadach. Ich związek jeszcze się wzmocnił się, kiedy na świat przyszła córka Elżbieta.

– Gdy się urodziła, wszystko się zmieniło. Wcześniej wydawało mi się, że najważniejsza jest kariera i sukces. A potem nagle okazało się, że najważniejsza jest córka. Wszystko się przewartościowało – tłumaczył szczęśliwy aktor.

Chociaż w opinii znajomych Dmochowscy uchodzili za zgodne małżeństwo, a aktor był też czułym ojcem dla swojej jedynej córki, to ich związkowi daleko było do ideału. – Karierę zrobił tylko Mariusz. Jego żona, mimo obiecujących początków, zniknęła na teatralnym trzecim planie, więc poświęcała się rodzinie i wychowywaniu córki. To ją musiało boleć, jednak miała pogodne usposobienie, więc nie dawała nic po sobie poznać. Zresztą musiała się mierzyć z trudniejszymi wyzwaniami.

Mariusz bowiem nie stronił od alkoholu i uwielbiał kobiety – zdradza informator „Na żywo”. W kuluarach Teatru Polskiego w Warszawie do dziś krąży opowieść o tym, że podczas przedstawienia „Mąż stanu”, zapatrzony w biust partnerującej mu Kaliny Jędrusik, nie zauważył elementu dekoracji i runął jak długi na scenę. Na chwilę zapadła cisza, a potem aktorzy wybuchli śmiechem.

W teatrze tym znalazł się jako młody aktor zaraz po studiach, kiedy królowała tam już niepodzielnie Nina Andrycz, żona ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza.Była starsza o dwadzieścia lat od Dmochowskiego i uwielbiała silnych mężczyzn na scenie. Owi partnerzy często stawali się później również jej kochankami w życiu prywatnym. Chodziły słuchy, że Nina i Mariusz też mieli się ku sobie i to w dodatku pod okiem żony aktora, która również pracowała w Teatrze Polskim.

Znacznie poważniejszy, jak plotkowano, miał być jednak związek aktora z Barbarą, archiwistką i dokumentalistką teatralną. Zakochana w Dmochowskim kobieta liczyła ponoć, że zdecyduje się on w końcu zostawić żonę i zwiąże się z nią oficjalnie. Aktor jednak nigdy nie zrobił tego kroku, bo nade wszystko kochał swoją żonę...

Pod koniec lat 80. los wystawił Mariusza na najcięższą próbę. – Ola zachorowała na nowotwór. Zofia Kucówna, jej przyjaciółka, była świadkiem poruszających odwiedzin Dmochowskiego w szpitalu.

– Nigdy nie widziałam u niego takich oczu, kiedy patrzył na nią. Strach i lęk o nią zapalił w oczach dużego, nieznośnego mężczyzny taki bezmiar czułości i miłości, że zrobiło się od niej w pokoju gorąco – pisała Zofia w swoich wspomnieniach „Zdarzenia potoczne”.

W jednej mogile

Kucówna na własne oczy widziała też ostatni akt dramatu małżeństwa Dmochowskich, bo pracowała wtedy z Mariuszem przy przedstawieniu „Rozbity dzban” w Teatrze Małym. Aleksandra zmarła na kilka dni przed jego premierą.

– Mariusz podjął decyzję, że nie wycofuje się z prób i będzie grał. Przyjęliśmy tę wiadomość z szacunkiem, widząc w tym najlepszą dla niego formę wzięcia się w garść, ale pełni jesteśmy obaw, czy podoła – notowała Kucówna.

Zrozpaczony aktor nie dał rady wypełnić zobowiązania. Premierowe przedstawienie przerwano w połowie... Cztery miesiące później z planu „Do widzenia, wczoraj” aktor trafił do szpitala.

– Od dawna chorował na serce, a gdy Oli zabrakło zapomnienia szukał w kieliszku. Mówiono mu, że to go zabije, ale nie słuchał lekarzy, więc nie mogąc już nic zrobić, wypisali go ze szpitala. Po śmierci żony nie chciał już żyć, nawet miłość i oddanie jego córki Elżbiety nie były w stanie mu pomóc – opowiada nasz informator.

Aktor zmarł 7 sierpnia 1992 r. w swoim domu letniskowym w Popowie. Spoczął w jednej mogile z ukochaną na warszawskich Powązkach.

Janusz Olejniczak, który był mężem ich córki Elżbiety tak podsumował małżeństwo teściów: „Gdzie są takie rodziny jak rodziców Eli, którzy byli parą aktorską z dość burzliwym życiem Mariusza Dmochowskiego, ale zostali ze sobą do końca swoich dni. Kiedyś ludzie się nie rozstawali. Może nie zawsze byli ze sobą szczęśliwi, ale żyli razem”.

W.S.

Na żywo

Zobacz również

  • To ona, obok takich sław jak: Meryl Streep, Isabelle Huppert i Emmy Stone, triumfowała podczas tegorocznej gali rozdania Złotych Globów. Statuetkę zdobyła za rolę w dramacie „Fences”. W przypadku... więcej

Wasze komentarze: 2,

przeczytane przez: 2000 osób Dodaj komentarz
Ela

~Ela -

tak strasznie ją kochał, a zdradzał!!! bzdura, nieprawda wcale ją nie kochał i nie szanował!!!

Ela

~Ela -

tak strasznie ją kochał, a zdradzał!!! bzdura, nieprawda wcale ją nie kochał i nie szanował!!!