Reklama
  • Poniedziałek, 20 marca (08:05)

    Maria Pakulnis: Rachunek z każdego dnia

Pogodnie i z godnością. To recepta aktorki na to, jak przejść przez życie, nie upadając po drodze.

Kiedy mówi się o wielkiej gwieździe, że nie miała łatwego życia, ktoś może odebrać to jako żart. Tymczasem los potrafi być kapryśny dla wszystkich. Przekonała się o tym jedna z najbardziej znanych polskich aktorek Maria Pakulnis. Oprócz wielkich sukcesów musiała też znieść wiele dramatycznych chwil.

Nigdy nie załamała się jednak, bo wie, dla kogo i po co żyje. I wyjątkowo dobrze potrafi motywować się do pracy. – Każdego dnia robię rachunek sumienia, by niczego nie żałować – powiedziała dziennikarzom w jednym z udzielonych wywiadów.

Trudna młodość i pierwsze sukcesy

Reklama

Rodzina pani Marii pochodzi z kresów. Jej rodzice mieli niewielki majątek na Litwie, ale po wojnie, tak jak wiele innych polskich rodzin, musieli go opuścić i przeprowadzić się bardziej na zachód. Osiedlili się w Giżycku. Tam urodziła się aktorka. Trzeba przyznać, że nie przelewało im się w nowym miejscu. Żyli bardzo skromnie. Maria, jako odpowiedzialna dziewczyna wcześnie myślała o tym, jak zapewnić sobie lepszą przyszłość. Rozpoczęła więc naukę w liceum pielęgniarskim. Ale nie była jej pisana praca w szpitalu.

Spodobały jej się zajęcia teatralne prowadzone przez polonistkę i po szkole postanowiła zdawać na studia do warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Zdała egzaminy i przeprowadziła się do stolicy. Początki kariery były trudne. – Nikt mi niczego nie podawał na tacy. Rodzina była biedna, z jedną walizką przyjechałam do Warszawy. Ale wszystko, co mnie dotykało i chciało zniszczyć, powodowało, że rosłam w siłę. Przysłowie: co cię nie zabije, to cię wzmocni, okazało się prawdziwe – wspomina aktorka.

Obdarzona nieprzeciętnym talentem artystka znalazła w końcu pracę w teatrze. Jeszcze jako studentka wystąpiła też w filmie. Debiutowała w „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego. Polakom najbardziej jednak chyba zapadły jej role w „Konsulu”, czy cieszącym się wielką popularnością serialu telewizyjnym „Ekstradycja”.

Najważniejsza jest rodzina

W odróżnieniu od wielu aktorek nie była specjalnie kochliwa. Przed wyjściem za mąż za Krzysztofa Zaleskiego tylko dwa razy była zakochana. Jej pierwszym wybrankiem był kolega z liceum. Uczucie skończyło się, kiedy wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Drugą miłością był chirurg Bogdan, który również próbował nakłonić ją do wyjazdu do Ameryki.

Za trzecim razem trafiła już w dziesiątkę. Po roku znajomości pani Maria i Krzysztof Zaleski zamieszkali razem. – Pamiętam, jak nocami siedzieliśmy w maleńkiej kuchni wynajmowanego mieszkania. Jedliśmy chleb z ogórkiem, piliśmy setną herbatę i gadaliśmy o wszystkim. Przy nim odkrywałam świat, uczyłam się nowego życia – powiedziała aktorka na łamach kolorowych pism.

Trzy lata później Maria Pakulnis i Krzysztof Zaleski wzięli ślub. Niestety, w 2008 r. mężczyzna zmarł na raka mózgu. Po jego śmierci długo nie była w stanie się pozbierać. Musiała jednak w końcu to zrobić. Choćby dla syna, Jana dziś młodego mężczyzny.

Niczego nie chce żałować

– Ciągle uczę się być szczęśliwa – powiedziała artystka w jednym z wywiadów. – Radość odzyskuję po spotkaniach z synem i przyjaciółmi. Gdy dopadają mnie smutki, tłumaczę sobie: masz wspaniałego syna, zdrowie, pracę, którą kochasz i ulubiony ogródek przed domem. Staram się patrzeć na siebie z boku, czy na pewno idę właściwą drogą. Każdego dnia robię rachunek sumienia, żeby niczego w życiu nie żałować... – dodała ze swym pięknym uśmiechem na ustach.

Anna Nowak

Takie jest życie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.