Reklama
  • Poniedziałek, 25 stycznia (13:05)

    Majteczki w kropeczki. Druh i harcerka

Karnawałowy szlagier „Majteczki w kropeczki” Sławomir Świerzyński napisał na podstawie własnych doświadczeń.

Ten pierwszy raz. Tak pierwotnie miała się nazywać piosenka zespołu Bajer Full. Dopiero pod wpływem fanów Sławomir Świerzyński zmienił jej tytuł na „Majteczki w kropeczki”. Utwór, bez którego trudno wyobrazić sobie biesiadną zabawę, powstał... po imprezie. Nie była to jednak wesoła uroczystość, a pożegnalne spotkanie lidera zespołu Sławomira Świerzyńskiego z członkami grupy, którzy postanowili założyć nową formację.

– Impreza była dość mocno zakrapiana. Rozstaliśmy się w zgodzie, ale nie bez żalu i wzajemnych oskarżeń. Następnego dnia rano, lekko wczorajszy, obudziłem się z myślą, że jeszcze im pokażę – wspomina wokalista w rozmowie z „Na żywo”. Usiadł przy pianinie, a dźwięki i słowa popłynęły same. Historie autor zaczerpnął bowiem z własnego życia.

Reklama

– Śpiewam: „Gdy sześć lat skończyłem, do szkoły był czas. Maleńka Marzenka żegnała mnie tak” i Marzenka to postać autentyczna – wyznaje Świerzyński. Była jego koleżanką z przedszkola. – Najbardziej lubiła się bawić w doktora. Chciała, żebym był lekarzem i ją badał. Mnie szybko przestało to interesować, ale ona ciągle chciała…no i w końcu się zbuntowałem, bo dla mnie klocki były ważniejsze, a Marzenka straszliwie się obraziła – zdradza.

Prawdziwa jest też kolejna zwrotka: „Kolonie, wycieczki, poznałem nieraz. (...) Druhenki, sportsmenki tam kochały mnie”. Na pierwszy wyjazd udał się już jako kilkuletni chłopiec razem ze swoim bratem. – Debiut na koloniach nie był zbyt udany. W pośpiechu, przed odjazdem, mama nie spakowała nam kąpielówek. Przez cały pobyt dzieciaki nam dokuczały z tego powodu. Ale potem było już tylko lepiej – opowiada. Na kolejnym wyjeździe przeżył bowiem swoją pierwszą wakacyjną miłość.

– Miałem chyba z 10 lat, a moja miłość miała na imię Sylwia. Okrutnie się w niej zakochałem. Chodziliśmy za rączkę, rozmawialiśmy, ale o pocałunkach nie było jeszcze mowy. Dałem jej plastikowy pierścionek z czerwonym kanciastym oczkiem. Wydawało mi się, że wygląda jak rubin – śmieje się. Potem, jak sam mówi, już na każdych koloniach była jakaś fajna dziewczyna, ale ponieważ po wakacjach nie bardzo chciało mu się do nich pisać, te miłości szybko się kończyły.

Musiał zmienić pracę, a ona szkołę

Tak było, aż w 1982 r., podczas jednego z takich wyjazdów, poznał lepiej swoją obecną żonę Renatę. Było jak w piosence: „Lat mam dwadzieścia, w mojej głowie nuci zgodnie damski chór”. – Miała wtedy prawie 16 lat, ja 22. Byłem nauczycielem muzyki, ona śpiewała u mnie w zespole – opowiada. Zaiskrzyło między nimi na rajdzie w Koszalinie.

– Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, padało, a że namiotów było mało, nie miałem gdzie spać. W jednym z namiotów było wolne miejsce, ale musiałem zamieszkać z jedną z moich harcerek. Zamieszkałem więc i… mieszkam z nią do dziś – zdradza. Nie obyło się bez problemów. Renata wciąż przecież chodziła do szkoły średniej. – Afera była na cały powiat, że nauczyciel żeni się z uczennicą, bo musi – przyznaje Świerzyński. Przez to uczucie on musiał zrezygnować z pracy nauczyciela, a ją wyrzucono z liceum.

– Nie obchodziło mnie, co ludzie gadają. Byłem zakochany i nic innego się dla mnie nie liczyło – tłumaczy. To ona wspierała go w trudnych chwilach, gdy powstał zespół. A potem, już jako menadżer Bayer Full, radowała wraz z nim, gdy grupa zdobyła sławę nie tylko w Polsce, ale i w Chinach. Tam przebój formacji nosi tytuł „Czerwone majteczki”. Bowiem, jak tłumaczy Sławomir, ten kolor bielizny przynosi tam szczęście.

J.C.

Na żywo
Więcej na temat:Bayer Full | M.I.A. | Nie | lat | Tak | kolonie | afera | koszalinie | N. | debiut | n | Debiut

Zobacz również

  • Gdy zrezygnował z roli w telenoweli „Klan”, nie wykluczał, że kiedyś jeszcze zobaczymy go w serialu. Właśnie znów nadszedł na to czas. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.