Reklama
  • Środa, 19 kwietnia (11:05)

    Magdalena Boczarska. Nauczy nas sztuki kochania

Ten rok należy do niej. Zaczął się od trzęsienia ziemi – zagrała skandalistkę Michalinę Wisłocką.

Wieść, że powstanie film o Michalinie Wisłockiej, poruszyła środowisko. Tym bardziej, że mieli go produkować ci sami twórcy, którzy stworzyli „Bogów” (i odnieśli spektakularny sukces). Do castingu o rolę kontrowersyjnej pani doktor ruszył kwiat polskich aktorek.

W czasie seksu zatrzęsła się ziemia

Ostatecznie wygrała Magdalena Boczarska. Dziś, gdy film zbiera entuzjastyczne recenzje, a odtwórczyni Wisłockiej jest wychwalana pod niebiosa, mówi, że marzyła jej się ta rola, ale wydawała się sobie tak różna od bohaterki, że jednak nie wierzyła do końca, że się uda. Uznała: – Wygram, to świetnie. Jeśli nie, nic się nie stanie. Okazała się bezkonkurencyjna. Przyznała, że miała komfort wyboru partnerów. Jej filmowego męża grał Piotr Adamczyk.

Reklama

– W końcu trzeba go było odczarować. Zrzucić szaty papieskie – śmiała się. Kochanka Jurka, który sprawił, że w czasie uprawiania seksu Michalinie Wisłockiej „zatrzęsła się ziemia”, zagrał Eryk Lubos. Na planie była niezwykła atmosfera. Poruszając się w tak delikatnej materii, jaką jest życie intymne, dochodziło do zabawnych momentów. Aktorka opowiadała, że reżyserka Maria Sadowska „zadawała” im lekcje do odrobienia. – Idziecie do domu. I sprawdźcie, czy przyjęcie takiej pozycji seksualnej, jaką opisuje Wisłocka, jest w ogóle możliwe – mówiła Boczarska.

– W ten sposób oswajaliśmy temat. Wszyscy byli wciągnięci i mogliśmy normalnie rozmawiać i pracować. A i partnerzy byli zadowoleni – śmiała się. – Nie ukrywajmy, praca na planie, gdy trzeba grać ciałem, nigdy nie należy do łatwych. Magdalena Boczarska, na szczęście, nie ma problemów z nagością. Już wcześniej oglądaliśmy ją w odważnych (i pięknych) scenach m.in. w filmach „Idealny facet dla mojej dziewczyny” czy „Różyczce” – za tę rolę dostała Złote Lwy dla najlepszej aktorki na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Urodziła się w Krakowie. Tam też studiowała w PWST. Już w czasie studiów zwracała na siebie uwagę. Miała talent, miała osobowość. Na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi została doceniona za rolę Kobiety w „Rajskim ogrodzie”. Dyplom zrobiła w 2001 roku, niedługo potem zadebiutowała w Teatrze Nowym w Łodzi główną rolą w przedstawieniu „Kurka wodna” – na XXVIII Opolskich Konfrontacjach Teatralnych nagrodzono ją za najlepszy debiut. Było oczywiste, że wkrótce pojawi się w stolicy. I tak się stało. W 2003 roku dołączyła do zespołu Teatru Narodowego, dziś możemy ją podziwiać w Teatrze IMKA.

Nie zeszła na złą drogę

Właściwie zawsze czuła się dorosła i brała za siebie odpowiedzialność. Magdalena Boczarska była nastolatką, kiedy mama po rozwodzie z ojcem wyjechała do Niemiec. Zmusiła ją do tego sytuacja finansowa. – To była najtrudniejsza decyzja w jej życiu. Ale myślę, że najbardziej zyskali na tym moi znajomi, bo byłam jedyną 16-latką z permanentnie wolną chatą – mówiła.

Dała sobie radę. Nie zrobiła nic głupiego. Przeciwnie była najbardziej odpowiedzialną osobą pod słońcem. A jeśli chodzi o mamę, to zawsze podkreśla w wywiadach, że podziwia jej życzliwość, odwagę i apetyt na życie. Niedawno pani Elżbieta po raz trzeci wyszła za mąż. Aktorka była świadkiem na jej ślubie. – Kocham ją ogromnie. Jest dla mnie niekwestionowanym autorytetem. Pani Magda, choć ma 38 lat, nie czuje się gotowa, by sformalizować związek Od 2014 roku jej partnerem jest Mateusz Banasiuk (31). Mogliśmy go oglądać m.in. w „Płynących wieżowcach” Tomasza Wasilewskiego. Wielbiciele seriali znają go m.in. z „M jak Miłość” i „Strażaków”. Zauważyli oczywiście Państwo, że dzieli ich różnica 7 lat. Przy okazji promocji filmu „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” aktorka zwróciła na to uwagę.

– Z perspektywy osoby mającej młodszego partnera, często zmagam się ze stereotypami na ten temat. A przecież w odwrotnym wypadku uważa się to za normę. Nadal musimy walczyć o swoje prawa. Często to wina wychowania, domu rodzinnego – mówiła w „Pani”. Podkreśla też zbawienny wpływ Michaliny Wisłockiej na swoje i jej otoczenia życie. Na przykład nie ma problemów z przyznaniem się do wieku, co aktorki skwapliwie ukrywają. – Gdybym nie miała 38 lat, nie zagrałabym przecież Wisłockiej. A dzięki niej stałam się bardziej otwarta. Sceny miłosne pokazane w filmie są wyjątkowo piękne i wysmakowane. Po prostu zjawiskowe. Dawno nie było takich w polskim kinie. Podziękowaniem dla kunsztu aktorskiego Boczarskiej i pracy całej ekipy są słowa Krystyny Bielewicz, córki Michaliny Wisłockiej: – Oglądając film, widziałam tam mamę.

Flirt dodaje życiu smaku

Pani Magdalena rozbrajająco wyznaje, że ma naturę kokietki. Kocha komplementy. Cieszą ją spojrzenia mężczyzn pełne podziwu. Twierdzi, że flirt bardzo podnosi jakość i koloryt życia. To wszystko nie zagraża jej związkowi, bo jest stała w uczuciach. Przed laty mówiło się o jej dramatycznym rozstaniu z poprzednią miłością – Tomaszem Karolakiem. Z prasy dowiedziała się, że partner, z którym planowała ślub, oczekuje dziecka z inną kobietą. Potem mieli do siebie wracać i rozstawać się. Dziś szczęśliwie układają sobie życie osobno. Odnaleźli sztukę kochania.

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.