Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (13:05)

    Kamil Stoch. Każdy swój skok oddaję Panu Bogu

Od dziecka intensywnie trenuje. Wie jednak, że nie odniósłby sukcesu bez swojej wiary i wsparcia z góry...

Zawsze żegnam się przed wyjściem na belkę. Tak robię od małego. I to nie wynika ze strachu, tylko jest znakiem wiary. Każdy skok oddaję Panu Bogu. Nie wstydzę się tego – mówi Kamil Stoch (29).  

Za zwycięstwo w ostatnim prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni także podziękował Bogu. Medal i statuetkę wzniósł do góry, do Najwyższego. Kamil, jak przystało na dobrego katolika, w każdą niedzielę stara się uczestniczyć we Mszy Świętej. Jeśli nie jest to możliwe, bo właśnie zwykle w weekendy odbywają się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich, modli się w pokoju hotelowym albo już na skoczni.

Reklama

Bywają takie dni, w których skoki mu nie wychodzą. Wtedy modli się jeszcze żarliwiej. – Kiedy coś mi się nie udaje, od­daję się pod opie­kuń­cze skrzy­dła Pana Boga. Wiem wtedy, że jest przy mnie, czuję to – mówi nasz mistrz olimpijski. Kamil pochodzi z tradycyjnej góralskiej rodziny ze wsi Ząb pod Zakopanem.

Od dziecka wiara była dla niego bardzo ważna. Kiedy poznał Ewę Bilan i zakochał się, naturalną koleją rzeczy były oświadczyny i ślub. Kamil i Ewa sakramentalne „tak” powiedzieli sobie w kościele Ojców Paulinów na Bachledówce we wsi Czerwienne w 2010 roku.

– Pewien znajomy ksiądz kiedyś mi powiedział, że jeśli Bóg jest w naszym życiu na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu. Ja trzymam się tej zasady i myślę, że to mi bardzo pomaga – mówi Kamil.

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Mówi po włosku, uwielbia odwiedzać słoneczną Italię i gra tam w filmach. Włosi zaś doceniają jego talent. Niedawno Piotr Adamczyk (44) odebrał na Kapitolu w Rzymie nagrodę dla Osobowości Roku... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.