Reklama
  • Środa, 12 lipca (08:05)

    Kalina Jędrusik. Pierwsza polska seksbomba

Jesienna Dziewczyna śpiewająca w Kabarecie Starszych Panów nostalgiczne piosenki o miłości. Lubieżna Lucy Zuckerowa z Ziemi obiecanej Andrzeja Wajdy. Dewotka, która nawet na łożu śmierci klęła jak szewc. Jedni mówili o niej: liryczna i subtelna; drudzy, że jest nieprzyzwoicie wulgarna. W PRL-u gwiazda, dziś legenda. Jaka naprawdę była Kalina Jędrusik?

Reklama

Już próba ustalenia daty jej narodzin nastręcza trudności: aktorka dokładała wszelkich starań, by odjąć sobie lat. Gdy wyszły na jaw drobne machlojki, których dopuszczała się w tym temacie, tłumaczyła z właściwym sobie wdziękiem, iż po prostu uznała, że informacja o ukończeniu przez nią szkoły teatralnej w wieku 20 lat wyglądałaby w życiorysie cokolwiek interesująco. W rzeczywistości dyplom otrzymała, będąc trzy lata starsza – z całą pewnością urodziła się bowiem w 1930 roku, w Częstochowie.

Pochodziła z inteligenckiej rodziny. Jej ojciec, Henryk, był przedwojennym senatorem, a także dyrektorem szkoły podstawowej o eksperymentalnym programie wychowawczym. – Tam dzieci same wybierały przedmioty, których chciały się uczyć danego dnia – wspominała Kalina. Uczniowie nie znali ponadto dźwięku dzwonka, nigdy nie otrzymywali także zadań domowych. Po wojnie Jędrusik, dawniej piłsudczyk, został zdegradowany do roli wychowawcy w internacie dla chłopców, ale nawet w siermiężnym PRL-u nie zaprzestał swych niekonwencjonalnych praktyk.

Bo oto na przykład przed każdym weekendem rozdawał podopiecznym… prezerwatywy. Czy można się więc dziwić, że jego córka wyrosła na totalnie niebanalną kobietę, która nie zważa na konwenanse?

Dziewczynka o bujnej fantazji

Z domu rodzinnego wyniosła jednak przede wszystkim otwarty umysł. Jej przyjaciółka, aktorka Alina Janowska, wspominała: – Kalina była nie tylko śliczna, ale i bardzo inteligentna. To była dziewczyna, z którą rozmowa była wielką przyjemnością. Z kolei sama gwiazda o swoim ojcu mówiła: – Wybitny człowiek, renesansowy umysł. Interesowało go wiele spraw – biologia i filozofia, matematyka i literatura, muzyka klasyczna i jazz. Uczył mnie łaciny i włoskiego, francuskiego i angielskiego. (…) Jako dziecko masę przeczytałam, właściwie cała biblioteka była w zasięgu mojej ręki. Na jej świadectwie opisowym z pierwszej klasy podstawówki widnieje informacja, że ma nieciekawy charakter pisma, ale za to bujną fantazję. Oceny? Same piątki.

W liceum Jędrusikówna zmienia jednak szkołę. Dlaczego? Niektóre źródła podają, że ojciec chciał, by egzamin maturalny zdawała w bardziej renomowanej placówce. Inne – choć to być może część mitu, który spowija jej postać – że nie miała wyboru, bowiem wykreślono ją z listy uczniów za to, że nie nosiła stanika. Barbara Gracka, jej koleżanka ze szkolnej ławy, relacjonowała: – Kalina była nie tyle pilną, ile bardzo zdolną uczennicą.

Nauka przychodziła jej łatwo. Nauczyciele ciągle wybierali ją, żeby śpiewała, tańczyła. Dużo osób próbowało ją naśladować, ale im to nie wychodziło. Czy już wtedy coś zapowiadało, że częstochowianka zostanie peerelowskim symbolem seksu? – Absolutnie wszyscy się w niej kochali – dodawała Gracka.

Świeżo wypieczona bułeczka

Po maturze Jędrusik dostała się do krakowskiej szkoły teatralnej. Podobno podczas egzaminów wstępnych recytowała fragment Jeziora Bodeńskiego, co jest o tyle istotne, że kilka lat później stanęła na ślubnym kobiercu z jego autorem. Na początku lat pięćdziesiątych przypominała jednak jeszcze dziecko, a przynajmniej tak ją zapamiętał Gustaw Holoubek. Niewysoka, z dużymi oczami, słodkim głosem – myślano, że jest młodszą siostrą kogoś, kto bierze udział w przesłuchaniu.

Przyjęto ją jednak za pierwszym razem. Reżyser Kazimierz Kutz mówił zresztą: – Była urodzoną aktorką. Miała coś takiego, że jak na scenie jest pięciu aktorów i wchodzi ona, to za nią wędruje wzrok widzów. (…) Kalina wyglądała jak świeżo wypieczona bułeczka; z obfitym biustem sięgającym niemal po zęby i oczami młodej sowy. Jak sama zainteresowana wspominała studia?

– Cieszyłam się, że jestem lubiana przez profesorów i kolegów. Jedynie koleżanek nie pamiętam – kokietowała. Rzeczywiście, przyjaźniła się z najlepszymi, m.in. ze Zbigniewem Cybulskim i Bogumiłem Kobielą.

Nie brała jeńców

Po ukończeniu szkoły cała trójka otrzymała angaż w gdańskim Teatrze Wybrzeże, którego dyrektorem literackim był Stanisław Dygat, starszy od niej o 16 lat autor… Jeziora Bodeńskiego. Pisarz zakochał się w Kalinie od pierwszego wejrzenia – przychodził na prawie wszystkie próby i przedstawienia, w których grała.

Obsypywał ją kwiatami. Byłby to piękny początek historii miłosnej, gdyby nie fakt, że Dygat miał żonę i 9-letnią córkę, Magdę. – To okropne, że aby się ożenić, trzeba się najpierw rozwieść – mówił. Jakie relacje miała Jędrusik z pasierbicą? Co najmniej niełatwe. W 2001 roku Magda Dygat wydała swoje wspomnienia zebrane w książce pt. Rozstania, w których przedstawia macochę w zdecydowanie niekorzystnym świetle, jako zazdrosną o męża i zabraniającą mu kontaktu z córką.

– Patrzyła na mnie wzrokiem, który mówił, że nie bierze jeńców – tłumaczyła Dygatówna. Rywalizację o względy Stasia wygrała Kalina. W ostatnim okresie życia pisarz nie utrzymywał kontaktu z córką.

Miss Piosenka

Gdy Dygatowie przeprowadzili się do Warszawy, Kalina zyskiwała coraz większą popularność. Stworzyła wiele interesujących kreacji w raczkującym Teatrze Telewizji, była także jedną z ulubionych aktorek Adama Hanuszkiewicza. Przełomowym momentem w jej karierze był jednak 1960 rok, kiedy po raz pierwszy pojawiła się w Kabarecie Starszych Panów.

Jeremiemu Przyborze ktoś kiedyś podszepnął, że Dygatowa dobrze śpiewa. To była prawda, Kalina wyśpiewała później wiele przebojów, na przykład: S.O.S, Na całych jeziorach Ty czy Z kim tak Ci będzie źle jak ze mną. Słuchacze Polskiego Radia nadali jej nawet tytuł „Miss Piosenka”. Andrzej Łapicki mówił: – Choć miała mały głos, umiała dobrze nim operować. Przyciszony, zmysłowy. Jakby wprost do ucha. Każdy myślał, że to o niego chodzi. Jesienna Dziewczyna z chryzantemami to prawdopodobnie najważniejsza rola jej życia. Współpraca z Jędrusik nie była jednak łatwa, ponieważ aktorka non stop się spóźniała.

Jeremi Przybora: – Później potraktowaliśmy ją jako osobę organicznie niezdolną do punktualnego przychodzenia. I doszliśmy do wniosku, że właściwie nie jest to nam do niczego potrzebne. Postronni mówili: Wasowski i Przybora ją uwielbiali. Tak dalece, że gdy przed aktorką pojawiło się widmo zakazu występów w telewizji, zagrozili, że rozwiążą Kabaret.

Kobieta, przez którą Gomułkowie stracili telewizor

O co poszło? Ostentacyjnie swobodne zachowanie aktorki raczej średnio wpasowywało się w forsowany przez propagandę socjalistyczną ideał kobiety – prowadzącej traktor przodowniczki pracy. Zdecydowanie nie była także typową Matką Polką. Kalina Jędrusik epatowała seksem, nosząc na wizji odważne dekolty i zalotnie trzepocząc rzęsami. Dyrekcja telewizji zdecydowała, że gwiazda może występować, ale tylko pod warunkiem, że będzie przyzwoicie ubrana.

Co na to Kalina? W pierwszym emitowanym po tej dyrektywie odcinku Kabaretu Starszych Panów artystka wystąpiła w długiej czarnej sukni zwieńczonej golfem. Zaśpiewała piosenkę, ukłoniła się, a następnie ruszyła do wyjścia. Oczom widzów ukazały się wtedy jej plecy – odsłonięte niemalże do pośladków. Jej życie to prawdziwa kopalnia pikantnych anegdot tego typu. Sztandarową jest na przykład ta, że Władysław Gomułka rzucił popielniczką w telewizor, nie mogąc znieść wyuzdanego zachowania gwiazdy.

Dariusz Michalski, biograf Jędrusik, rozmawiał jednak na ten temat z Niną Andrycz, która – po pierwsze – była przyjaciółką Kaliny, a po drugie – żoną premiera Józefa Cyrankiewicza. – To nie Gomułka. To jego żona. Widział pan, jak ona wyglądała? Jeśli tak, proszę się nie dziwić – powiedziała. Aktorka z premedytacją umacniała swoją pozycję polskiej Marilyn Monroe. W jednym z wywiadów powiedziała na przykład: – Nie wyobrażam sobie życia bez seksu. Brak seksu to kalectwo, które trzeba leczyć. Rozpalała wyobraźnię milionów Polaków, co Polkom nieszczególnie się podobało.

– Pamiętam pełen oburzenia list kobiet z Rybnika do telewizji. Dwadzieścia się ich podpisało pod tym, żeby mnie nie pokazywać, bo gorszę ich mężów. Biedne, niemądre kobiety w rozdeptanych pantoflach, a co najgorsze, niepragnące się zmienić – wspominała Jędrusik.

Małżeństwo otwarte

Janusz Morgenstern: – Nie znałem bardziej kochającej, dbającej o siebie pary niż Staś i Kalina. Kazimierz Kutz: – Byli najwspanialszym i najniezwyklejszym małżeństwem, jakie znam. I przede wszystkim najautentyczniejszym, bo bez grama obłudy i kłamstwa; jak z dobrej literatury amerykańskiej, a nie z naszej rzeczywistości. Magda Dygat: – Nie winię ojca za to, że rozszedł się z moją matką. Chyba do siebie nie pasowali. Nie wydaje mi się jednak, żeby był naprawdę szczęśliwy w swoim drugim małżeństwie.

Stanisław Dygat: – Kalina jest wariatką. Ale nie zamieniłbym jej na żadną inną. Parę łączyło uczucie równie wielkie, co ekscentryczne: pozwalali sobie na skoki w bok. Gdy Staś wybierał się na randkę, Kalina dobierała mu krawat. Jeśli ją zranił jakiś amant, on także był na niego wściekły. Wygląda na to, że celowo podkręcali atmosferę między sobą. Podobno Kalina specjalnie rwała sobie rajstopy przed powrotem do domu, żeby jej mąż był zazdrosny, choć niespecjalnie miał o co.

Dygat z kolei żartował w towarzystwie: – Wróciłem wcześniej z delegacji. Nie wierzyłem własnym oczom, Kalina spała sama! Agnieszka Osiecka: – Oni uprawiali coś, co można nazwać życiem w trójkę, bo Kalina ciągle miała jakiegoś adoratora cudownego. Potem ten adorator zakochiwał się w Stasiu. Pierwszym znanym romansem Kaliny był ten z atrakcyjnym amantem teatru Syrena [Tadeuszem Plucińskim, przyp. red.]. Kalina się w nim strasznie zakochała, a on się w niej strasznie zakochał. Poleciła mu, żeby poszedł do Dygata i powiedział: „Kocham pańską żonę, może mnie pan wyzwać na pojedynek, będziemy się strzelać”, i tak dalej w tym guście. I ten biedny amant rzeczywiście poszedł do Dygata i powiedział: „Kocham pańską żonę”. A Dygat zaczął z nim rozmawiać w sposób tak uroczy, że kompletnie go rozbroił i całe uczucie tego amanta zaczęło przechodzić na Dygata.

Zaczął wyprowadzać ich psy na spacery i potem kompletnie był jego niewolnikiem. Kalina Jędrusik: – Przeżyłam kilka szalonych romansów, niedużo. No, kiedyś policzyłam - pięć. To wcale nie jest dużo na całe życie. Nie umiałam ich ukryć - żer dla legendy. I jeżeli ktoś „życzliwy” opowiedział mężowi o mojej nowej fascynacji innym mężczyzną, on mawiał swoim cudownym wolterowskim „r”: „Gdyby ona była panienką na poczcie przyklejającą znaczki, to być może nie byłyby jej potrzebne takie fascynacje. Kalina jest wielką aktorką i potrzebne jej są niezwykłe, cudowne momenty. Ona kocha cudowne przeżywanie i proszę nie wtrącać się do naszego małżeństwa”.

Przez dom Dygatów przy ulicy Joliot-Curie przewinęło się wielu kochanków aktorki. Kalina i Staś pozostali jednak małżeństwem przez dwadzieścia cztery lata, aż do śmierci pisarza w 1978 roku.

„Oprócz ciała mam przecież i duszę”

– Była przedmiotem szczególnej zajadłości kobiet. Wspominam o tym dlatego, że w tym tkwi cały paradoks jej życia, że ta istota, która w gruncie rzeczy była niewinna, czysta niezmiernie, była przedmiotem domniemywań na swój temat, całkowicie niezgodnych z jej jestestwem, z jej człowieczeństwem – mówił Gustaw Holoubek w filmie dokumentalnym Nie odchodź. 12 wspomnień o Kalinie Jędrusik.

Nowe światło na postać artystki rzuca także wspomnienie Agnieszki Osieckiej, której Jędrusik wyznała: „Wiesz, jestem pulardą”. Czyli kurą, która nie może znosić jajek. Jeszcze na początku lat 50. Kalina miała zajść z Dygatem w ciążę, jednak poroniła i w konsekwencji nie mogła mieć już więcej dzieci. Jej chrześnica, Magda Umer: – Kalina opiekowała się ludźmi najbardziej tej opieki potrzebującymi, także psami i kotami, które zastępowały jej dzieci. Nie miała szczęścia ich mieć. Ona rozumiała takie rzeczy, których inne kobiety nie rozumieją. Bardzo wiele razy pomagała mi w życiu, w takich bardzo prywatnych sprawach. Opiekowała się mną. Miała tak szeroko otwarte serce i ramiona, i duszę, i umysł…

To była osoba, która wiedziała, że na tym świecie wszystko jest możliwe i niczego nie można nazwać: na pewno i ostatecznie. A propos pupili, to Jędrusik karmiła swoje psy i koty polędwicą, mimo że w głębokim PRL-u sklepowe półki świeciły pustkami. Nie rozumiała, dlaczego mają jeść coś, czego ona sama do ust by nie wzięła. Adam Hanuszkiewicz: – To był święty Franciszek w spódnicy.

Praktykująca katoliczka

Po śmierci Dygata Kalina się nawróciła. Kutz: – Była rozmodlona. Daniel Olbrychski wspominał, że podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski Kalina w trakcie mszy zajmowała miejsce w rzędzie przed nim. Ponieważ była niewysoka, w pewnym momencie stanęła na krześle. Akurat intonowano pieśń My chcemy Boga, więc zaczęła poruszać biodrami w jej rytm. Olbrychski denerwował się, ponieważ zasłaniała mu ołtarz.

Gdy wychylił się, żeby jej zwrócić uwagę, zobaczył, że z oczu aktorki płyną łzy. W latach 80. Jędrusik zaangażowała się w działalność opozycyjną, organizowała m.in. kwesty dla działaczy „Solidarności” internowanych w stanie wojennym. Choć zdiagnozowano u niej astmę i uczulenie na sierść, nie zamierzała rozstać się ze swoimi zwierzętami. Zmarła w sierpniu 1991 roku. Lato było wtedy upalne, w związku z czym jeden z jej znajomych utrzymywał, że ostatnimi słowami gwiazdy były: „Kur**, jak gorąco”.

Została pochowana przy swoim mężu na warszawskich Powązkach. Andrzej Łapicki, wówczas prezes Związku Artystów Scen Polskich, zacytował na pogrzebie jedną z jej najsłynniejszych piosenek: „Nie, nie, nie budźcie mnie, śni mi się tak ciekawie, jest piękniej w moim śnie niż tam na waszej jawie”.

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Będę miał wnusię! – zdradza „Dobremu Tygodniowi” Zbigniew Buczkowski (65). I dodaje, że dziecka spodziewa się wraz z żoną jego syn Michał. Aktor będzie wprawdzie dziadkiem po raz czwarty, ale jak... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.