Reklama
  • Środa, 8 marca (15:00)

    Etna. Zakład pod afrykańskim niebem

Spotkanie z agresywną małpą, miły prezent i trzy dni bez szczoteczki do zębów. Tego urlopu królowa disco polo długo nie zapomni. Już dawno nie miała dla siebie i bliskich tyle czasu. Rozbudziło to jej apetyt na więcej.

Reklama

Gdy mąż Etny, Jacek, poinformował ją, że zarezerwował na weekend pokój w ekskluzywnym hotelu w jednym z polskich miast, początkowo bardzo się ucieszyła. Już dawno nie mieli chwili wytchnienia, więc odpoczynek bardzo by im się przydał. Jednak po chwili przyszła refleksja.

– Ostatni raz na prawdziwych wakacjach byliśmy pięć lat temu, gdy nasz syn Kazik miał 7 miesięcy. Pomyślałam, dlaczego by nie pojechać dalej i na dłużej – wyznaje nam królowa disco polo. Spontanicznie, na dzień przed wylotem, wykupili więc wycieczkę do Gambii.

– O tej porze jest tam ponad 30°C, a poza tym nie trzeba się szczepić przeciw malarii ani żółtej febrze – tłumaczy. Lot trwał 11 godzin, ale ku zadowoleniu rodziców ich syn zniósł to dzielnie. – Zdrzemnął się chwilę w aucie w drodze do hotelu, po czym wziął walizkę i plecaczek, i ruszył do apartamentu – śmieje się Etna.

Pierwsze dni spędzili w hotelu w mieście Kololi, gdzie znajduje się park małp. To właśnie w nim gwiazda miała niemiłą przygodę. Gdy podeszło do nich stado małp, jako najodważniejsza z rodziny zaczęła karmić zwierzęta fistaszkami. Chcąc sprawiedliwie obdzielić małpy, próbowała przytrzymać orzeszki, które łapczywie zabierała największa z nich.

Zdenerwowane zwierzątko uderzyło Etnę łapką w twarz! Artystka nie straciła jednak pewności siebie i na kolejnej wycieczce do wioski krokodyli stanęła w miejscu, gdzie aligatory chodzą między stopami turystów i pogłaskała gada. – Bardzo się bałam, ale ciekawość była silniejsza – mówi.

Było jak w raju

Równie ciekawi byli też historii kraju, a tę poznawali z opowiadań tubylców spotkanych na plaży. – Kazik był zafascynowany opowieścią o niewolnictwie, bo Gambia była krajem, z którego wywożono największą ilość niewolników – przyznaje Etna. Cały dzień spędzili na zabawach w oceanie i grach plażowych.

Tuż przed zachodem słońca, gdy wielu tubylców ćwiczy na plaży, jeden z nowych znajomych zaproponował mężowi gwiazdy zakład o to, kto zrobi więcej pompek. – Chciał mu chyba zaimponować. Nie przewidział jednak, iż Jacek piętnaście lat trenował karate. Gdy mój mąż zaczął robić pompki na jednej ręce, wtedy Alex poległ. Było przy tym mnóstwo śmiechu – opowiada.

Kolejny dzień przyniósł inną ciekawą znajomość. Gdy małżon kowie kąpali się w oceanie, ich syn wdał się w rozmowę z ratownikiem. – Od urodzenia Kazika mówię do niego po angielsku. Dzię ki temu dogadał się bez problemu. A na pamiątkę dostał drewienko z wyrytym swoim imieniem – chwali syna Etna.

Jednak największe wrażenie zrobiła na nich plaża Sanyang Beach, odległa kilkadziesiąt kilometrów od ich hotelu. Mieli tam być kilka godzin, a zostali... trzy dni. – Jacek zorientował się, że można tam wynająć pokój i spędziliśmy tam najcudowniejszy czas. Bez zmiany ubrania, szczoteczek do zębów...

Śniadania jedliśmy nad brzegiem oceanu, woda obmywała nam stopy. Było jak w raju – wspomina. Nic dziwnego, że zakochali się w Gambii i choć do tej pory nigdy nie wracali w te same miejsca, tam chętnie pojadą jeszcze raz. – Ale najpierw czas na Chiny. Podjęłam bowiem noworoczne postanowienie, że teraz częściej znajdę czas na urlop – obiecuje.

M. Lubartowska

Na żywo

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.