Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (13:05)

    Emilian Kamiński. Był wśród nas Jezus

Ksiądz Jerzy Popiełuszko nauczył go, że wierzyć, to znaczy służyć. Dlatego pomaga bezdomnym. Czy na jedno ze spotkań z nimi przyszedł Chrystus?

Jestem Jezusowy. Jezusem nie można handlować, trzeba go mieć w duszy – wyznaje „Dobremu Tygodniowi” Emilian Kamiński (64). Aktor jest człowiekiem głęboko wierzącym, ceniącym duchowość i skromność. Uważa, że dobrem powinno się dzielić, dlatego pomaga bezdomnym.

Reklama

– To normalni ludzie, w niczym nie są od nas gorsi, po prostu na skutek różnych okoliczności nie mają domu. Ksiądz Jerzy Popiełuszko nauczył mnie bacznie patrzeć na biedę – mówi nam aktor. Sam też dobrze rozumie bezdomność.

Jeszcze w dzieciństwie spotkał się z tym zjawiskiem, miał kolegów, którzy już nie żyją, bo zmarli z zimna. Takim ludziom aktor chce dać namiastkę domu i odrobinę nadziei. Jednego razu na wigilijnym spotkaniu z bezdomnymi w Teatrze Kamienica pojawił się niezwykły gość.

– Pamiętam to było 24 grudnia 2010 roku. Akurat zostałem sam w Warszawie, bo żona pojechała do swojej rodziny w Białymstoku. Była ze mną moja starsza córka Natalka. W czasie naszej Wigilii w teatrze nagle w okno zastukał mężczyzna i zapytał, czy może usiąść z nami do stołu. Powiedział, że jest wędrowcem. Łamał się z nami opłatkiem, ściskał dłonie.

W czasie kolędowania nie śpiewał, w ogóle mało się odzywał. Był tajemniczy. Po jakimś czasie pożegnał się i wyszedł. Nikt z obecnych go nie znał. Wtedy jedna z kobiet powiedziała: „To był chyba Jezus!” – opowiada nam Kamiński.

Aktor wspomina, że dalsza część wieczoru upłynęła na snuciu domysłów, przypominaniu sobie Ewangelii i tego, że prawdziwy Jezus wiele razy nie był rozpoznany, a szczególną opieką otaczał właśnie cierpiących i ubogich. Wyobraźnia wszystkich zgromadzonych zaczęła działać i zapanowała podniosła atmosfera.

– Było w tym wieczorze coś niezwykłego, mistycznego. To już się potem nigdy nie powtórzyło – przyznaje Kamiński.

Aktor jest przekonany, że ludzi chrystusowych jest na świecie całkiem sporo. Takim człowiekiem był dla niego przede wszystkim ksiądz Jerzy Popiełuszko, którego poznał w 1982 roku, jeszcze w stanie wojennym. Legendarny duchowny nadal jest dla aktora jedną z najważniejszych osób w jego życiu. To on mówił mu o skromności, ubóstwie, duchowości.

– Dla mnie ksiądz Jerzy nie umarł. Ciągle powtarzał mi: „Nie myśl w kategoriach, co możesz zrobić dla siebie, ale co możesz zrobić dla innych”. Przewodnikami księdza byli Jezus i św. Franciszek – mówi nam Emilian Kamiński. I on obrał sobie takich samych patronów. Dlatego dużym szacunkiem obdarza bezdomnych. Wielu dobrze zna, z niektórymi przez te lata organizowania spotkań zaprzyjaźnił się.

– Śledzę ich losy. Cieszę się, że komuś się udało, że zmienił swoje życie i wyjechał do Szwecji, ktoś inny spotkał bratnią duszę i już nie jest taki samotny. Ale ciągle przybywa nowych ludzi, których życie nagle wywróciło się do góry nogami – mówi „Dobremu Tygodniowi” aktor.

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Właśnie skończył 60 lat. I ma powody do optymizmu, bo jeszcze niedawno wydawało się, że Krzysztof Globisz na zawsze zniknie z polskich scen, z filmu. Dziś znowu gra. Powoli wraca na scenę i... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.