Reklama
  • Środa, 19 kwietnia (11:01)

    Barbara Bursztynowicz. Charakter mam po mamie

Miała skromne dzieciństwo, ale jej i rodzeństwu niczego nie brakowało. Chętnie wraca do swojego miasta, gdzie mieszkała przed laty z rodzicami, a oni uczyli ją, jak żyć.

Dom rodzinny to ciepło, serdeczność i bezpieczeństwo. Chcąc zatrzymać tamten czas w sobie, staram się hołubić tę małą dziewczynkę i patrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość oczami dziecka – rozpoczyna opowieść o dzieciństwie aktorka Barbara Bursztynowicz z domu Rabczak.

Urodziła się w Bielsku-Białej

Reklama

To miasto nosi w sercu i wraca do niego w każdej wolnej chwili. Mieszka w nim jej siostra z rodziną i przyjaciele ze szkolnej ławy. Tylko rodziców tam już nie ma. Ojciec nie żyje, a mama wraz z bratem od lat są w USA. – Ona ma prawie dziewięćdziesiąt lat. Na szczęście jest w miarę sprawna, ma świeży umysł. Mieszka sama, bo ceni sobie niezależność, ale opiekuje się nią mój brat. Odwiedzam ich raz na dwa lata. Kiedy przyjeżdżamy, bardzo się cieszy i stara się ugościć nas najlepiej, jak potrafi. Proszę wtedy: „Matuś, zrób kotlety mielone. Nie jadłam lepszych niż twoje”. I robi – opowiada ze wzruszeniem aktorka. To właśnie dzięki mamie jest Barbarą. Bo po lekturze książki o Barbarze Radziwiłłównie postanowiła dać jej imię swojej córce.

– Mama była dobrą, czułą osobą, ale trzymała nas krótko – uśmiecha się aktorka. Nie stosowała kar, choć zdarzało się jej w chwili złości szarpnąć dzieci za ucho. Uczyła je uczciwości i szacunku do innych, przestrzegania Dekalogu i miłości. W domu nie można było przeklinać. Pilnowała też, by dzieci się uczyły, sprzątały po sobie i wracały do domu na czas. – Zwolniony z większości obowiązków był mój brat. Miał fory jako najmłodszy z nas. Buntowałyśmy się z siostrą, ale nic to nie dawało – wspomina aktorka. Dziewczynki były bardzo ze sobą zżyte. Gdy pewnego razu rozdzielono je na koloniach do innych grup, szczerze rozpaczały. Ojciec kochał przyrodę i zwierzęta. Zabierał dzieci na wycieczki górskie, rowerowe, do lasu. Wrażliwiec. Swoim pociechom czytał i opowiadał bajki, wymyślał też nowe.

Wyczulał je, by były ostrożne

– Panowała komuna, a on słuchał Radia Wolna Europa. Zdarzało się, że potem rozmawiali z mamą na tematy związane z sytuacją w kraju. Pod żadnym pretekstem nie mogliśmy mówić o tym poza domem – wspomina aktorka. Ważną postacią w rodzinie była babcia ze strony ojca. Serdeczna, miła, mówiła ze wschodnim akcentem. – W korytarzu jej domu znajdował się pawlacz, do którego dzieci nie miały dostępu, a w nim skarby babci, między innymi nalewki. Każdego ranka dla kurażu wypijała kieliszeczek trunku. Dożyła dziewięćdziesięciu sześciu lat – wspomina Barbara. Na prezenty, nawet te przysyłane przez ciocię z Warszawy, dzieci musiały sobie zasłużyć. Uczyły się więc, pomagały w domowych porządkach. Ale jeśli chodzi o wybory życiowe miały wolną rękę. Jedna córka interesowała się przedmiotami ścisłymi, syn elektroniką, a Basia, ku zdziwieniu rodziców, wybrała aktorstwo.

Rodzice najpierw się martwili jej wyborem, potem cieszyli sukcesami

– Dziś mama ogląda mnie w „Klanie”. Mówi, że macha do mnie do telewizora – śmieje się aktorka. I widzi, że z każdym rokiem staje się do niej coraz bardziej podobna. Bo choć nie przepada za gotowaniem, co mama lubiła i robiła świetnie, jednak często słyszy od córki Małgorzaty: „Mamo, zachowujesz się jak babcia!”. Domyśla się, że chodzi jej o specyficzne poczucie humoru, skłonność do żartów, ale też o umiłowanie porządku. – W domu, który razem z mężem stworzyliśmy, role dotyczące wychowania naszej córki też były podzielone.

Ja, tak jak mama, byłam żandarmem, który egzekwował obowiązki, mąż natomiast, podobnie jak mój tata, był pod tym względem bardziej wyrozumiały – opowiada Barbara. Z aktorem Jackiem Bursztynowiczem są razem od 40 lat. Małgosia jest ich jedynym, ukochanym dzieckiem. To dziewczyna z charakterem. Ma swoje zdanie i potrafi go bronić. – Nigdy jednak nie dawała nam powodów do zmartwień. Darzyliśmy ją z mężem zaufaniem, którego starała się nie nadużywać. Nigdy nas też nie zawiodła. I na tym chyba polega nasz sukces – podkreśla dumna mama.

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Oboje pochodzą z rodzin wielodzietnych. Dlatego, kiedy dwa lata temu wzięli ślub, szybko stało się jasne, że powiększenie rodziny to kwestia czasu. I w styczniu żona Tomasza Schuchardta (31) –... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.